Maryja w drodze.

Zanim narodził się w Betlejem, ciągle szła za głosem Boga. Według tradycji Maryja urodziła się w Jerozolimie. Tam w kościele św. Anny. jest w podziemiach Kaplica Jej narodzenia. Nie wiemy jak trafiła do Nazaretu. Czy już z poślubionym Józefem, czy może wcześniej i tam się poznali. W tym miasteczku spotkał Ją Boży posłaniec – Archanioł Gabriel i tam zwiastował Pannie Maryii, że pocznie Syna Bożego. Od niego dowiedziała się także, że Jej krewna w swojej starości doświadcza cudu macierzyństwa więc potrzebuje pomocy. Tak Maryja – Służebnica Pańska natychmiast  ruszyła chętnie z pomocą, niosąc pod sercem swojego syna, który jest prawdziwą radością dla Elżbiety i jej długo oczekiwanego jedynego syna Jana. Droga łatwa nie była, to prawie 140 kilometrów wzdłuż Jordanu, przez Jerozolimę do dzisiejszego Ain Karem. Zajęło Jej to kilka dni, wędrując z duszą na ramieniu, jako samotnej dziewczynie. Trzy miesiące posługiwania w domu Elżbiety do czasu narodzin Jana Chrzciciela. Wraca do Nazaretu, oczekując narodzin noszonego życia pod Jej sercem. Nie dane było jednak Maryi oczekiwać w spokoju. Dekret cezara zmusza Brzemienną i Józefa do wyruszenia w trudną drogę do Betlejem, skąd oboje pochodzili. Troskliwy Józef wystarał się o zwierzę, które poniesie Maryję po raz kolejny wzdłuż brzegu Jordanu w kierunku wznoszącej się wysoko Jerozolimy. Tam z pewnością chwilę odetchną u znajomych i już blisko będą mieli do Betlejem. Ciągle w drodze. W drodze z Jezusem pod sercem, z Jezusem w sercu. Tego nas uczy Bogurodzica. Chce byśmy tak jak Ona z Nim wędrowali przez życie. Jak najczęściej i jak najdłużej nosili w sercach Jego łaskę. I wtedy On sam będzie szedł z nami przez życie, czasem niełatwe i trudne. Ale to nie koniec maryjnych wędrówek. Za anielskim głosem, bez zwłoki chroniąc Dziecię przed niebezpieczeństwami powędrują do dalekiego ale bezpiecznego dalekiego Egiptu.

Ks. Henryk