Wszechmogący.

Na Pana Boga spoglądamy przez nasze zmysły i możliwości. Każdy z nas wie, co może. Pewnych tematów nie przeskoczymy. Jesteśmy ograniczeni naszą fizycznością, czasem i przestrzenią. Brakuje nam sił, nie wyprzedzimy czasu, ani go nie cofniemy, nie możemy być jednocześnie tu i tam. Tak tylko w skrócie. Może trochę zazdrościmy Panu Bogu. Jego nic nie ogranicza, On wszystko może. Ale też nie traktujmy Jego możliwości  infantylnie. Bo ja chcę w tej chwili ciastko, wygraną w totka, muszę być zdrowy za wszelką cenę. Już i natychmiast. Przecież się oto modlę. Bóg chce dla nas dobra i szczęścia, wie co jest nam potrzebne. Jest Wszechmocny – prawda! Ale pamiętajmy, że jest różny od świata. Mimo tego przenika ten świat swoją dobrocią i miłością. Obejmuje świat swoją łaską. I jest trwały w swoich postanowieniach. Świat, który stworzył był w Jego zamyśle. Tak pięknie o tym mówi księga Rodzaju w języku hebrajskim. W oryginale brzmi: Bóg, pomyślał i stało się. Człowiek potrzebuje namysłu, zaangażowania, pracy, trudu. A Bóg tylko pomyślał i już było i my byliśmy. On jest pełnią nieskończonej doskonałości, nawet wtedy jak nie potrafimy tego pojąć. Każdy z nas otrzymuje od Boga tyle światła i zrozumienia, że ciemność nie jest i nie będzie sensem naszego życia. Ciemność, grzech, Zły nie akceptuje istnienia świętego, doskonałego i dobrego Pana Boga, który pozwala nam walczyć z pesymizmem i złem. Jego wszechmoc udzieliła nam tego wszystkiego przez zbawcze działanie Jego Syna – Jezusa Chrystusa. Tak pięknie opowiada nam o tym Maryja w hymnie: Magnificat, w czasie odwiedzin u św. Elżbiety. Pomny na swoje miłosierdzie, przejawia moc swego ramienia, rozprasza pysznych, wywyższa pokornych, głodnych nasyca dobrami, strąca władców z tronu. To właśnie Maryja najbardziej doświadczyła Bożej Wszechmocy. I z pokorą ją przyjęła: „Oto ja Służebnica, niech mi się stanie”.

Ks. Henryk