Jest szabat. Chrystus w towarzystwie swoich uczniów udaje się do Jerozolimy i nagle zauważa siedzącego przy drodze żebraka, niewidomego od urodzenia. Pogląd na temat kalectwa był w owym czasie bardzo szablonowy. Jeżeli jesteś kaleką lub spotkało cię jakieś wielkie nieszczęście, to jest namacalna kara Boża za grzechy rodziców lub twoje własne. Wszystko jest jasne i proste, ale uczniowie chcą wiedzieć, co sądzi o tym Chrystus. Pytają więc: „Nauczycielu, kto zgrzeszył, że urodził się niewidomy – on czy jego rodzice?”. Jezus odpowiedział: „ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże”. Taka odpowiedź musiała zaskoczyć Jego uczniów, gdyż nikomu nie przyszło do głowy, że istnieją liczne cierpienia niezawinione przez ludzi. Ani to choroby dziedziczne, ani kalectwo spowodowane własną lekkomyślnością. Aby objawiły się sprawy Boże. Niewidomy po raz pierwszy w życiu widzi dokładnie ludzi, swoich sąsiadów, krewnych i rodziców. Po raz pierwszy podziwia uroki tego świata. Jakże wdzięczny jest za to wszystko Bogu. Cierpienie bowiem nie zawsze zbliża człowieka do Boga, czasem oddala. Potwierdza to Kalwaria. Jeden z cierpiących łotrów bluźni Chrystusowi i kończy swoje życie bez żalu i skruchy. Bezmiar cierpień w różnych obozach koncentracyjnych sprawił, że niektórzy stracili zaufanie do Boga, utracili wiarę, oddalili się od Kościoła i praktyk religijnych. Jerzy Zawieyski napisze, że „cierpienie to kamień, o który potykają się najszlachetniejsze dusze”. Nasz ewangeliczny niewidomy, mimo trwającego latami kalectwa, nie stracił rozsądku ani trzeźwego myślenia. Nie zasklepił się w sobie, nie stał się zgryźliwy, ani Boga nie oskarżał o istniejące zło w świecie. Wprawdzie nie znał Chrystusa, ale po uzyskaniu zdrowia zobaczył Go, uznał w Nim Mesjasza, czemu dał wyraz w słowie i czynie: „wierzę Panie” i oddał Mu pokłon. Wezwany do urzędu w celu przesłuchania, mówi odważnie, co myśli i czuje: „od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia”. Żarliwa i logiczna argumentacja robi wrażenie na faryzeuszach.

Ks. Ireneusz