Jerozolima stała się widownią niecodziennego wydarzenia. Nieznajomi przybysze rozglądają się dokoła i pytają ludzi o miejsce narodzin „nowego króla”. W odpowiedzi dostrzegają wzruszanie ramion i kiwanie głowami na znak, że nastąpiła jakaś pomyłka. Gdyby coś takiego miało miejsce, na pewno byłoby głośno w całym mieście. Wiadomość o pojawieniu się obcych gości i zbieranie informacji na temat jakiegoś nowego króla dotarła na dwór Heroda. Zorientował się, że chodzi o Mesjasza. Zapytał uczonych, gdzie miał się urodzić Mesjasz, a potem wezwał po kryjomu do siebie owych nieznanych turystów, przyjął ich niezwykle serdecznie, z iście wschodnią gościnnością, a na pożegnanie dodał: „Wypytujcie się starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Gdzie jest nowo narodzony król? – Pytają Mędrcy ze wschodu. Do dnia dzisiejszego zastanawiają się bibliści kim byli owi Mędrcy, ilu ich było, z jakiego kraju przywędrowali i cóż to była za tajemnicza gwiazda, która ich prowadziła aż do Betlejem. Tradycja podaje, że było ich trzech, a ich imiona to Kacper, Melchior i Baltazar. Herod zorientował się w mig, że nie pytają o żadnego ziemskiego króla, ale o Mesjasza, zapowiedzianego przez proroków, który miał się zjawić na tej ziemi, wypełnić obietnice Boże i nadać właściwy sens całej historii człowieka. Pytanie owych Mędrców jest pytaniem, które pojawia się w życiu każdego niemal człowieka, w każdym kraju i w każdej epoce. Pośród licznych obrazów na temat Mędrców ze Wschodu jest i taki, na którym widzimy młodzieńca, drugiego mężczyznę w wieku średnim, trzeci zaś ma głowę przyprószoną siwizną. Symbolika jest czytelna. Szukanie Boga odbywa się w różnych okresach życia. Czasem dopiero u schyłku życia. Honoriusz Balzac powiedział z przekąsem, że dla kobiety „pierwsza religia to miłość, a ostatnia miłości, to religia”. Widocznie w swoim burzliwym życiu spotkał i takie przypadki, ale to nie upoważnia do uogólnień. Niektórzy odnaleźli Boga „pięć minut przed dwunastą”, czyli na krótko przed swoją śmiercią. Ale twierdzenie, że jest to strach przed nieznanym i asekuranctwo jest twierdzeniem na wyrost i uproszczeniem tajemnicy śmierci. Cóż my wiemy o ostatnich chwilach człowieka i o tym, co dzieje się w jego sercu? Aż się prosi, by w takich momentach zachować więcej taktu, kultury, delikatności i umiaru w swoich sądach.

Ks. Ireneusz