Żal duszę ściska,

serce boleść czuje …

Ogród Oliwny był jednym z ulubionych miejsc zatrzymywania się na noc poza Jerozolimą uczniów skupionych wokół Jezusa. W ciepłe bezdeszczowe dni zatrzymywali się pod drzewami, aby odpocząć i spędzić noc.

Tak było i tej ostatniej nocy przed Paschą. Uczniowie zasnęli, nawet ci wybrani a On skupił się na rozmowie z Ojcem. Była to niełatwa modlitwa przyjęcia Ojcowskiej Woli. On Syn Człowieczy odrzuca ludzkie pokusy rezygnacji, niepokoju. Pokonuje słabości ludzkiego ciała, aby nie ulec pokusie buntu wobec Boga. Przyjmuje Jego wolę, za nas grzesznych. Jego „tak”, pokonało „nie” pierwszych rodziców i wszystkich ludzi.

Później już  są tylko konsekwencje tego „tak”, któremu my tak często się sprzeciwiamy. Biczowanie, jedna z najstraszliwszych rzymskich kar. Koronowanie cierniem ku pohańbieniu i upokorzeniu. Szydercze słowa Piłata:  Ecce homo – Oto Człowiek! Przyjęcie krzyża naszych grzechów i niepokory. Uniża się z miłości coraz bardziej, aż do śmierci i to śmierci krzyżowej Flp 2,8.

A ciągle, tuż obok Niego Współcierpiąca Matka. W Jej sercu i umyśle ciągle słowa starca Symeona; On, znak sprzeciwu, a w Jej sercu miecz boleści. Prawdopodobnie szła razem z Nim od pałacu Piłata, była świadoma ile już wycierpiał do tej pory. Wiedziała jednak, że to nie koniec. Spotkanie przy IV stacji pełne ciszy i miłości. Potem Golgota, godziny konania umęczonego ciała. Nie zapomniał jednak o Niej i o nas. Stała się naszą Matką, my Jej dziećmi. Wreszcie Jego ciało w Jej ramionach.

Święty Anzelm z Cantebury pisze: „Nie byłoby pojednania, gdybyś Ty nie porodziła Dziewico”. Porodziła to życie, a teraz odda je Bogu Ojcu ku nowemu życiu

zmartwychwstaniu.

Ks. Henryk