Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Jakże trudno o Nim mówić. Już sama próba szczegółowego określenia stosunku, w jakim stoi do Ojca i Syna, od których Obu – jak wyznajemy w Credo – pochodzi, poróżniła na całe wieki Kościół Zachodni z chrześcijaństwem Wschodu /sławne Filioque/. Dziś także pytania dotyczące Ducha Świętego nie należą w teologii do łatwych. Nie jesteśmy w stanie sięgać w całokształt problematyki, jaka staje przed wierzącymi, gdy słyszy słowo: Duch Święty. Ale pamiątka zstąpienia Ducha Świętego na Apostołów zaprasza w pewien szczegółowy temat: z jednej strony dotyczący działania naszego tajemniczego Boga, z drugiej bardzo interesujący współczesnego człowieka. Ukazuje nam on Ducha Świętego jako Boga „odnawiającego i przekształcającego oblicze ziemi”. Przeobrażać świat, zmieniać oblicze ziemi – to odwieczne marzenie człowieka od chwili, kiedy wyszedł on z rąk Bożych. Stoi zresztą za tym wszystkim sam Stworzyciel, ze swoim poleceniem jeszcze z raju: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Ileż potu, pracy, wyrzeczeń, ile myślenia, ale także ile cierpień, krzywd, wyzysku słabszych, ile kłótni, rzezi i wojen kosztowało już ludzkość to kuszące: „przeobrażajcie oblicze ziemi”! Jak „odnawiać oblicze ziemi”, by nie stała się ona dla nas pustynią, pobojowiskiem i cmentarzem? Wiara zaprasza do nawiązania bliższego kontaktu z Duchem Odnowicielem. Interesujące, że Pismo św. mówi o Duchu Świętym przede wszystkim tam, gdzie zaczyna się coś nowego, a znaczącego. Nasz świat zna trzy tego rodzaju wielkie ingerencje Boga, a w szczególności Boga-Ducha, w swoje dzieje. Pierwsza miała miejsce wówczas, gdy to „na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. Druga w chwili wcielenia Syna Bożego. I trzecia – udzielenie Ducha Świętego zebranym w Wieczerniku uczniom. Niech zstąpi dziś na nas i odnowi nasze serca, życie i codzienność.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Niedziela Uroczystość ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Takich rozstań i pożegnań nie zna świat. Dla nas każde odejście tych, których kochaliśmy, to strata i ból. Przy naszych pożegnaniach płyną łzy. Po naszych rozstaniach zostaje pustka. Przestaje się dziać, to co się dotąd działo. Zupełnie inaczej wygląda pożegnanie Jezusa z uczniami i uczniów z Jezusem w dniu wniebowstąpienia. W miejsce sentymentalnych gestów – ostatnie pouczenie. Zamiast smutku rozłąki, krzepiące słowa: zostanę z wami. Zamiast odejścia w gorzką bezczynność ludzi opuszczonych, mobilizujący do czynu rozkaz: idźcie na cały świat i głoście ewangelię wszystkim narodom. Na zakończenie jeszcze ostatnie błogosławieństwo. „A kiedy ich pobłogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba” – zapisze Łukasz w swojej ewangelii, zapisze zwyczajnie i bez patosu, jakby chodziło od najzwyklejszą w świecie rzecz. Równie charakterystyczna jest postawa apostołów. W relacji Łukasza nie ma ani słowa o smutku czy łzach. Wręcz przeciwnie. Zanotuje on, że po odejściu Pana uczniowie „z wielką radością wrócili do Jerozolimy… błogosławiąc Boga”. Czyżby nie kochali tego Odchodzącego? Czyżby odetchnęli z ulgą, że przestał im wreszcie ciążyć swoją świętością, ogromem swoich wymagań? Czyżby zapachniał im spoczynek i emerytura? Nic z tych rzeczy. Jak chyba nigdy dotąd, tak w dniu Wniebowstąpienia apostołowie czują się związani ze swoim Mistrzem. Jak nigdy dotąd są Mu dziś wierni i zdecydowani pozostać wiernym. Jak rzadko w życiu czują odwagę i gotowość podjęcia dla Jezusa wszystkich prac i trudów. Jeżeli się nie smucę, to tylko dlatego, ponieważ najgłębsze, wewnętrzne przekonanie mówi im, że rozstanie, które przeżywają, nie jest ani rozstaniem, ani końcem, a raczej krokiem w nową, większą jeszcze bliskość i początkiem spraw ważniejszych niż te, w których dotychczas uczestniczyli. Zmieni się w prawdzie cała zewnętrzna sceneria. Wyłączone zostaną na zawsze zmysły: wzrok, słuch, dotyk. Rzeczywistość, w którą teraz poprowadzi ich wiara, pozostanie jednak ta sama. Ich Jezus i oni Jezusowi.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania Niedziela Uroczystość WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VI Niedziela WIELKANOCNA

Człowiek, to istota w drodze. Przychodzi, jest chwilę z nami, potem żegna się albo i nie żegna, ale opuszcza na zawsze tych, którzy go kochali albo których on sam zdążył na chwilę objąć krótką, burzliwą, zaprawionym goryczą rozstania miłością. Tylko Bóg nie ma zwyczaju opuszczać żadnej z tych rzeczy, do których raz przyłożył rękę. Jak w dniu stworzenia, tak i po milionach lat Jego ojcowska opaczność nadal zainteresowana jest światem, nadal jest bliska wszystkiemu, co wzięło byt z Jego woli. Nawet gdy człowiek nie chce mieć z Bogiem nic wspólnego, gdy od Niego ucieka, gdy ostentacyjnie odżegnuje się od wspólnoty ze swoim Stwórcą, Bóg nie pozbawia go swojej zbawczej obecności. Idzie za opornym cierpliwie i dyskretnie, gotów w każdej chwili pochwycić rękę swego nadąsanego dziecka, gdy tylko ta ręka ufnie się ku Niemu wyciągnie. „Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was” – mówi Jezus do uczniów w czasie ostatniej wieczerzy, przypominając im, że wszystkie Jego rozstania z ludźmi są tylko pozorne. Szczególną jednak swoją bliskość przyrzekł Jezus swoim przyjaciołom. „Jeśli Mnie kto miłuje… Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego i będziemy u niego przebywać” – słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii. Obietnica przybycia Ojca i Syna dopełniona zostaje zapowiedzią trzeciego jeszcze Gościa: „Ja zaś prosił będę Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. To powtórne przyjście Jezusa w towarzystwie Ojca i Ducha Świętego jest dla człowieka źródłem pokoju, światła i siły. Kończy się ciemność i dręczące dzieci tego świata „dokąd?” I „po co?”. Kończy się smutek samotność i człowiek jakby na nowo odkrywam siebie i świat. Jak kiedyś uczniowie bierze w siebie pokój, który nie jest ani miękkością, ani rezygnacją, ani kompromisem, ale poczuciem pewności, bezpieczeństwa i zmuszającej do działania energii. Nie dokonuje się to oczywiście od razu. Bóg ma czas. Toteż odsłania się człowiekowi stopniowo i powoli.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VI Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

V Niedziela WIELKANOCNA – ODPUST PARAFIALNY

Kapłan – sacerdos po łacinie, czyli „święty dar”. Święty, bo daje święte rzeczy i tak należy to rozumieć. Bo sama świętość nie jest nikomu darmo dana, musimy ją zdobywać latami i to nieraz do ostatniego uderzenia serca. Zdobywać ją musi tak kapłan jak i osoba świecka. Dziś w uroczystość odpustową jak na święty dar niebios patrzymy na kapłan sprzed wielu wieków, na Jana Sarkandra. I podziwiamy jego bohaterską postawę, gdy odbierał katusze i był nieludzko traktowany. I podziwiamy ducha jego żarliwej modlitwy. I podziwiamy jego czułość na ludzką biedę i krzywdę. Sarkander, mocą Bożej łaski zapewne, ale i własną pracą nad sobą potrafił być prawdziwie świętym darem dla innych. I jest darem nadal. Dla nas współczesnych także. Bo świętość się nie przedawnia, nie traci gwarancji, nie zużywa się… Wręcz przeciwnie, z upływem czasu daje się coraz bardziej „smakować”. I mam nadzieję, że dane nam było mieć na drogach naszego życia takich współczesnych księży „Sarkandrów”. Gotowych zapomnieć o sobie, żyjących dla swoich owieczek. Serdecznych, ciepłych, wyrozumiałych. I tak pokornych, że czuliśmy, iż ci ludzie, modlitwą i święceniami zjednoczeni z Bogiem, prawdziwie stają się skarbem – darem – dla nas i parafii. I wielu z nas jest właśnie w tym „miejscu wiary”, bo prowadziły nas delikatne dłonie kapłana drogą katechezy, sakramentów, modlitwy. Może akurat to moje szczęście, ale miałem na swej drodze życia wspaniałych kapłanów. Mojego proboszcza z lat dzieciństwa i młodości Ks. Feliksa Hanuska, czarującego serdecznością i uśmiechem. W kapłaństwie zaś między innymi ks. Waleriana Ogiermana, o ojcowskim sercu. Oni dwaj (już świętej pamięci) i wielu innych stało się dla mnie prawdziwie „świętym darem”. I to jest mój Kościół, takich dał mi kapłanów, oni byli dla mnie „darem niebios”. I choć wiem, że jak pośród Dwunastu, jeden zdradził, zadał ranę, odszedł. To takie proporcje są i dziś. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Niech św. Jan Sarkander wyprasza łaski dla Śląskiego Kościoła i Kościoła w Ojczyźnie, by każdy duchowny żył i postępował tak, by stać się świętym darem dla innych.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V Niedziela WIELKANOCNA – ODPUST PARAFIALNY została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

IV Niedziela Wielkanocna – DOBREGO PASTERZA

Mówi stare, tureckie przysłowie: „Nie ma człowieka, którego by nie gnębiły troski. A gdyby się przypadkiem taki znalazł, to nie byłby on człowiekiem”. Ludzki los do troska. Przez pierwsze lata naszego życia, zanim w małym dziecku rozbudzi się świadomość, a tym bardziej rozum, dźwiga tę troskę o siebie sam organizm człowieka. Ale z chwilą włączenia się w nas świadomości i rozumu, odpowiedzialność za prawidłowy rozwój naszego życia fizycznego i psychicznego, za zdrowie spadać zaczyna w coraz większej mierze na samego człowieka. To on troszczyć się odtąd będzie każdym jego zagrożeniem, z niepokojem patrzeć na postępujący proces starzenia się, to jemu osobiście zarezerwowany jest lęk przed nadchodzącą nieuchronnie śmiercią. Do troski o własny organizm dojdą od samego początku inne jeszcze troski. A więc troska o zdobycie wiedzy, zawodu, stanowiska w społeczeństwie, o jaki takie urządzenie się w życiu. Iluż ludziom te właśnie zmartwienia spędzają przez długie lata sen z powiek! A przecież to nie wszystko, co nas dręczy. Nawet nie najważniejsze. Wielkim przedmiotem troski dorosłego człowieka jest także drugi człowiek: mąż, żona, dziecko, rodzina, społeczeństwo, świat, w którym żyjemy. To właśnie w zetknięciu z rzeczywistością ludzi, nasze życie zabarwia się całą paletą (przeważnie) ciemnych kolorów: od zniechęcenia, nudy, zawodu i niechęci, do buntu, gniewu, nienawiści i rozpaczy włącznie. Nie ma i nie będzie ludzkiego życia bez tych cieni. Udręczonemu człowiekowi podsuwa dzisiejsza Ewangelia kilka zdań wypowiedzianych kiedyś przez Jezusa, które stać się mogą dla każdego z nas z lampą – przewodniczką przez najczarniejszą nawet noc. Oto one: „Ja jestem dobrym pasterzem. Znam owce moje. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki”. A więc: Jesteś w rękach Boga. A to są mocne ręce. I co najważniejsze, kochające.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV Niedziela Wielkanocna – DOBREGO PASTERZA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

III Niedziela WIELKANOCNA

Wszystko zaczął Piotr, a zaczął – trzeba mu to wypomnieć – bardzo nieteologicznie: „Idę łowić ryby”. Nie chodziło oczywiście o żadną zdradę dotychczasowego powołania. Piotr ani nie porzucał służby u Chrystusa, ani nie wracał na stałe nad jezioro. Piotr jest po prostu zmęczony. Tyle ostatnio przeżył. Tyle wycierpiał. Tyle z siebie wypłakał. Teraz przybył z towarzyszami do Galilei. Chce się przez chwilę odprężyć, wracając na jedną noc do zajęcia, które kiedyś wypełniało mu tyle nocy. „Idę łowić ryby”! Odpowiedzieli mu towarzysze: „Idziemy i my z Tobą”. Jest ich siedmiu. Święta liczba Biblii, symbolizująca pełnię. Łowią całą noc, ale sieci pozostają puste. Trzeba się im przyzwyczaić do nieudanych połowów. Gdy bowiem zaczną łowić ludzi, nie będzie wcale lepiej. Nad ranem, gdy już zniechęceni opuszczają ręce, jawi się na brzegu jakaś postać. Jest jeszcze za ciemno, by rozpoznać, kto to taki. Nieznajomy woła do nadpływających: „Dzieci, czy macie co na posiłek?”. Są więc już klienci po ryby. Tylko, że ryb nie ma. Mówią o tym Tamtemu, a On do nich: „Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie”. Skąd Piotr zna to polecenie? Trzy lata temu, od takiego właśnie rozkazu wszystko się na nowo w jego życiu zaczęło. Bo zaraz były ryby. Wiele ryb. Niestety dziś, słysząc taki sam jak wówczas rozkaz, nie rozpoznaje Mistrza. Nie rozpoznaje Go nawet wtedy, gdy wypełniona rybami sieci idzie ciężko na dno. Dopiero Jan zawoła do niego: „To jest Pan!”. dlaczego więc Piotr jest jeszcze ślepy? Może Pan chce pouczyć swojego apostoła, że nawet on – Opoka, on – Pasterz nie zawsze będzie tym pierwszym, co to na miałkim piasku pospolitych ludzkich spraw i wydarzeń odkryj obecność swojego Mistrza. Czasem dojrzy Go wcześniej ktoś inny. Czasem ktoś inny pierwszy Go rozpozna i odczyta Jego wolę. Jakiś Jan. Jakiś uczeń, którego Jezus miłuje.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Nie będziemy się dziś zajmować Tomaszem. Wystarczy nam, co powiedział o nim Ewangelia. Skupimy natomiast uwagę na gromadce uczniów, o których Jan mówi, że z obawy przed Żydami zamknęli się w jakimś mieszkaniu, niewykluczone, że w Wieczerniku. Jest schyłek dnia zmartwychwstania. Uczniowie zabarykadowali drzwi, ponieważ czują się zagrożeni. Nikt nie powiedział, że gniew starszyzny, wyładowany na Jezusie, nie sięgnie po nowe jeszcze ofiary. Prześladowcy nie lubią pozostawiać na wolności zwolenników skazanego. Tym bardziej dziś liczyć się można z represjami, gdy rozeszły się już pierwsze pogłoski o zmartwychwstaniu Jezusa, i gdy Żydzi gorączkowo wmawiają Piłatowi, że to właśnie uczniowie wykradli ciało Zabitego. Pokolenie które przeżyło okupację, dobrze zna te zasłonięte okna, zaryglowane drzwi, to trwożliwe sprawdzanie, kto też przypadkiem puka do bramy. Oczywiście każdy z tych zamkniętych w jerozolimskim domu mężczyzn wie, że siepacze, jeżeli zechcą, znajdą ich także i tutaj i zaaresztują. Ale zawsze to co innego, niż być wziętym z łapanki ulicznej, nieoczekiwanie, bez możliwości pożegnania się ze swoimi. Zamykają się więc uczniowie, ponieważ boją się o siebie samych. Instynktownie czują, że nie dorośli jeszcze do stawiania czoła wrogim ludziom. Wyjść na zewnątrz, to dać świadectwo o Jezusie. Przyznać się do Niego. Stanąć w Jego obronie. Czy są do tego zdolni? Ostatnie dni ukazał im namacalnie własną słabość. Choć od tamtych zdarzeń upłynęły prawie trzy dni, uczniowie nie przyszli jeszcze do siebie. Jeszcze nie odzyskali wiary w Tamtego, który odszedł, i wiary w siebie. Lepiej więc, że są tutaj, za zamkniętymi drzwiami, względnie bezpieczni, a przede wszystkim znowu razem, w gromadzie, złączeni i zrównani wspólnym wstydem, ale i bogaci wspólną nadzieją. Jak to dobrze, że są jeszcze na świecie miejsca, do których można uciec w chwili próby. Gdzie odgrodzenie pozwala bezpiecznie odetchnąć, a odnalezione na nowo braterstwo i wspólnota ratują przed rozpaczą i samotnością. Czy znasz takie miejsca ucieczki? Miejscem ucieczki dla wierzącego w pewnych trudnych momentach jego życia może stać się ten kościół przez małe „k”, czyli świątynia, a w niej cisza, powaga, czas na refleksję, osobista modlitwa, konfesjonał, Eucharystia. Jeszcze skuteczniej niż przygodne odwiedziny kościoła pomaga dłuższe odosobnienie w jakimś domu rekolekcyjnym.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela WIELKANOCNA – ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Życzenia

Niech Zmartwychwstały Chrystus, napełni nas wiarą i pokojem.

Niech wspiera nas w codzienności życzymy

aby światło Wielkanocnego Poranka rozświetlało naszą codzienność,

a paschalna radość trwała w nas zawsze.

Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

Życzą  Wam i Waszym bliskim

ks. Krystian i ks. Ireneusz

 

  • Możliwość komentowania Życzenia została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Jakże łatwo jest zamordować człowieka bezbronnego. Tego też zamordowano i wrzucono do grobu. Potem zatoczono jeszcze na ten grób wielki kamień, umyto ręce z krwi, by nie splamić nią świątecznego obrusa i powiedziano sobie z ulgą: koniec! Tak bowiem dotychczas kończyły się wszystkie historie ludzi sprawiedliwych a niewygodnych. Nie przewidziano wszakże jednego, a mianowicie, że zabity nie był tylko człowiekiem. Wprawdzie, gdy jeszcze żył, mówił tam coś o swoim tajemniczym pochodzeniu, o jakiejś swoich koligacjach z Panem Bogiem. Ale któżby wierzył w takie brednie. A tymczasem okazało się, że miał rację. Toteż historia, która zaczęła się po ludzku, skończyła się po Bożemu. Zamordowany poleżał w grobie niecałe trzy dni, potem wstał i żywy, w prawdziwym choć uwielbionym ciele, odwalił grobowy kamień. To właśnie ta dziwna historia o zmartwychwstaniu rozkołysała dzisiaj wszystkie dzwony całego chrześcijaństwa. Przyszliśmy, by u pustego grobu Zbawiciela odnowić swoją wiarę w żywego i zwycięskiego Chrystusa, ożywić nadzieję, a przede wszystkim wskrzesić na nowo swoją miłość ku Niemu. Czy ja naprawdę wierzę w Chrystusa? Czy wierzę, że będąc człowiekiem, był On i jest równocześnie Bogiem, przed którym pada się na kolana? Czy wierzę, że On mnie zna? Mną się interesuje? Mnie szuka? Że umarł za mnie? Że zmartwychwstał? Czy wierzę że On ma prawo stawiać mi żądania, mówić: zrób to, albo nie czyń tego lub tamtego, bo to cię zgubi, bo to nas rozdzieli z sobą, bo to zmarnuje wszystko, co dla ciebie uczyniłem? Czy dla mnie Wielkanoc, to naprawdę wciąż jeszcze przeżycie religijne, czy tylko święto takiej samej rangi jak walentynki lub dzień pokoju?

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Triduum Paschalne

  • Możliwość komentowania Triduum Paschalne została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii