Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

VI Niedziela WIELKANOCNA

Zapewne wyda się to niejednemu dziwne, że odchodząc z tego świata, Jezus przypomniał ludziom obowiązek miłowania nie Boga, ale drugiego człowieka. W stosunkowo krótkiej dzisiejszej ewangelii, stanowiącej fragment mowy Jezusa w Wieczerniku, na kilka godzin przed męką, dwukrotnie pada polecenie: „to wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”. Ta sama myśl wróci w kończącej mowę modlitwie Jezusa, zwanej przez biblistów modlitwą arcykapłańską. Aż cztery razy zwróci się On tu do Ojca z prośbą, by ci, których pozostawia, złączeni byli jednością i wzajemnie się kochali. Przypominając ludziom obowiązek miłości, Jezus nie zapomina wcale o Ojcu. Przeciwnie, w ten swój ostatni wieczór na ziemi jest sercem i myślą nieustannie przy Nim. Ale wie, że Ojciec nie przez co innego, ale właśnie przez to, najbardziej zostanie uwielbiony, jeżeli wreszcie uda się – jakimś przedziwnym zabiegiem – wpleść na trwałe w definicję człowieka słowo: miłość. Wie również, że i dla człowieka polecenia, które mu dzisiaj zostawia, są poleceniami największej wagi. Nie ma bowiem dla niego innej drogi do Boga, a tym samym do jego własnego, doczesnego i wiecznego szczęścia, jak tylko droga poprzez wielką, ludzką rodzinę, w której wszystkich – dalekich i bliskich, złych i dobrych, życzliwych i nienawistnych – objąć należy kochającym i gotowym do służenia sercem. Oto dlaczego skąpo odmierzony czas, który Mu jeszcze p ozostał, p ośw ięc a Jezus na wprowadzenie uczniów w Wielką Kartę Miłości. Zrozumieją zawarte tam tajemnice i zaczną według nich żyć – wygrali. Wygrał świat. I wygrał Bóg. Nie zrozumieją i odejdą w nienawiść – a wówczas męka, ku której idzie, będzie dodatkowo gorzka i bolesna. Żaden z ludzi nie może sobie pochlebiać, że to on pierwszy robi krok w miłość. Jak wszędzie tak i tu inicjatywa należy do Boga. „Miłość jest z Boga” – napisze Jan i wyjaśni: „to nie my umiłowaliśmy Boga, ale On sam pierwszy nas umiłował”. To samo powie Jezus swoim uczniom: „nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VI Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

V Niedziela WIELKANOCNA

Izraelici mieli dużo winnic. Dostarczały one słodkich owoców, które były podstawą żywienia. Na przedwiośniu ogrodnik zaczyna pracę wśród drzew i krzewów, oczyszcza pnie, wycina suche gałęzie. BÓG UPRAWIA WINNICE. Przypowieść jest bardzo sugestywna. Chrystus przedstawił siebie, jako winnicę, a Jego wyznawcy są latoroślami. Jeśli wierzący nie przynosi owoców, Bóg go odcina i odrzuca, rezygnuje z niego. Po to żyjemy na świecie i należymy do chrześcijaństwa, żeby przynosić coraz obfitsze owoce. Chrześcijaństwa nie wolno zredukować do walki ze złem: to jest tylko jeden z etapów powołania. Drugi etap jest o wiele ważniejszy i oznacza tworzenie dobra na tej ziemi. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy człowiek jest zjednoczony z Chrystusem. „Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity”. Kto więc nie uznaje Chrystusa, jako Mesjasza i nie trwa w Nim, jest suchą gałęzią i zostanie odcięty i wyrzucony. A współcześni Żydzi niestety, odrzucili Chrystusa, jako Mesjasza. BEZE MNIE NIC NIE MOŻECIE UCZYNIĆ. To zdanie szokuje i budzi protesty. Czy bez Chrystusa nie można uczynić nic dobrego? Przecież są ludzie niewierzący, którzy ukończyli studia, założyli rodziny, wychowali dzieci, tworzą różne dobre i pożyteczne rzeczy na świecie. Oczywiście. Prawda jest taka, że bez Chrystusa nie możemy niczego uczynić, co zasługiwałoby na zbawienie. Jeśli w jakiejś religii nie ma Chrystusa, jako Mesjasza, tam nie ma prawdziwego Boga, religii i Kościoła. Warto o tym pamiętać zwłaszcza wtedy, gdy się prowadzi dyskusje z sektami. PROŚCIE O COKOLWIEK CHCECIE… Jeżeli trwamy w Chrystusie i zachowujemy Jego słowa, przynosimy owoce a nasze modlitwy są bardziej skuteczne. Bóg przez to doznaje większej chwały, a my stajemy się uczniami Jezusa. Warto od czasu do czasu zapytać samego siebie, jak wyglądają nasze modlitwy? Czy nie dlatego są takie nijakie, bezbarwne i mało skuteczne, ponieważ nie trwamy w Chrystusie, żyjemy w grzechach, nienawiści, w intrygach i różnych nadużyciach? Można posłużyć się pewnym obrazem: bez Chrystusa i Jego nauki, przypominamy kolorowego ptaka, który znajduj się w niektórych mieszkaniach. Jest piękny, budzi zachwyt, ale niestety nie ma życia, jest wypełniony trocinami. Czyli katolik bez życia, martwy. Często pojawia się pytanie, w jaki sposób można poznać, że ktoś miłuje Boga z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił? Chrystus udzielił odpowiedzi w tej przypowieści: „Jeśli będziecie zachowywać przykazania moje, będziecie trwać w mojej miłości – tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania V Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Tygodnik parafialny

Wizytacja Kanoniczna

  • Możliwość komentowania Wizytacja Kanoniczna została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Dzisiejsza niedziela nosi nazwę Dobrego Pasterza. JAM JEST PASTERZ DOBRY. Tak mówi Jezus o sobie. I trzeba się zapytać, jakimi jesteśmy pasterzami, czy zasługujemy na przymiotnik „dobry”? Jakimi pasterzami są politycy wobec narodu, rodzice wobec dzieci, przełożeni wobec podwładnych? Przypowieść wylicza cechy dobrego pasterza. Oto one: ZNAM OWCE MOJE. Pocieszająca prawda. Skarżymy się często, że nikt nas nie zna i nie rozumie ani rodzice, ani szkoła, ani księża ani przełożeni w pracy. Jezus zna mnie dokładnie, po imieniu, rozumie moje intencje, dobrą wolę i wysiłki, jakie podejmuję, żeby być lepszym, innym. I ONE MNIE ZNAJĄ. Jezus wyjaśnia, że owieczki debrze znają swego pasterza. Czy i my możemy powiedzieć, że Go znamy? Czy naprawdę wiemy dużo o naszej religii i Kościele? Znać Jezusa to znaczy znać Jego zasady i według nich postępować. Ale niestety przychodzą też czasy, kiedy wymaga się od katolika, żeby swoją wiarę znał i umiał zabrać głos w jej obronie, gdyby zaistniała potrzeba. MAM JESZCZE INNE OWCE. Mówi Jezus i dodaje – i te muszę przyprowadzić. Jezus jako dobry pasterz oddał życie za swoje owce i to za wszystkie. Każdy człowiek ma prawo poznać prawdziwego Boga i dojść do zbawienia. Jezus potrzebuje misjonarzy i misjonarki. Misje to nie jest jakieś hobby zakonników, to obowiązek każdego wierzącego. Trzeba się modlić o nowe powołania misyjne, trzeba takich ludzi wspierać, pomagać im, zachęcać do takiej służby. I NASTANIE JEDNA OWCZARNIA. To wielkie pragnienie Jezusa dobrego pasterza, aby nie byłe żadnych rozłamów w Jego religii. Przez pierwszy tysiąc lat mimo różnych trudności, udało się utrzymać tę jedność, dopiero w drugim tysiącleciu stało się to, przed czym Jezus ostrzegał. Chrystusowy Kościół uległ podziałowi na: Prawosławie, Protestantyzm. Nie wypada pokazywać palcem na winowajców. Tylko Bóg zna dokładnie wszystko i całą prawdę. Do nas należy szczera i żarliwa modlitwa o jedność oraz troska, żebyśmy sami nie przykładali ręki do rozbijania jedności w parafii, we wspólnocie i nie tworzyli sztucznych poddziałów. NAJEMNIK UCIEKA. Chrystus mówi w taj przypowieści także o najemnikach, czyli o ludziach, którzy za pieniądze służą innym. Taki człowiek nie troszczył się z poświęceniem o cudze owce. Robił tyle, ile musiał, a na widok wilka i niebezpieczeństwa uciekał. Wypada też się zapytać, czy jako katolik czuję się pasterzem czy najemnikiem? Czy zależy mi na religii, na Kościele, na zbawianiu innych?

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV Niedziela WIELKANOCNA – DOBREGO PASTERZA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

III Niedziela WIELKANOCNA

Zapraszam nas dzisiejsza niedziela do przeżycia, wraz z apostołami, wielkanocnego spotkania ze zmartwychwstałym Chrystusem. Spotkanie jest niezapowiedziane, niezaplanowane, a dla zebranej w Wieczerniku gromadki uczniów, wręcz szokujące. Ich pierwszym odruchem na widok zjawiającego się Pana jest przerażenie. „Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha”. Wprawdzie w ciągu ostatnich godzin Wieczernik wypełniać zaczęły spłoszone ptaki przedziwnych wieści. Podobno Jezus żyje! Wiedziały Go Magdalena i kilka innych niewiast. Widział Go Szymon Piotr. Wiedziało dwóch uczniów idących do Emaus. Ci ostatni wrócili właśnie stamtąd. Siedzę teraz za stołem i opowiadają, co ich spotkało w drodze i jak poznali Pana przy łamaniu chleba. Ale zmęczonych serc nie opuściło jeszcze zwątpieniem. Jak trudno jest nieraz uwierzyć w szczęściu! I wtedy do nich przyszedł. Nie pukał, nie otwierał zaryglowanych drzwi. Stanął po prostu przed nimi powiedział: „szalom – alejchem” ! Pokój wam !… Czemu jesteście zmieszani? Dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Nie myślmy, że rzucili się ku Niemu, nieprzytomni ze szczęścia, by Go objęć i powitać. Niełatwo namówić do wiary tych, którzy przestali wierzyć. Jezus podejmuje więc różne zabiegi, by ożywić to, co umarło. Apeluje do poczucia rzeczywistości u swoich uczniów: Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem… Dotknijcie mnie… Macie to coś do jedzenia? Potem sięga do argumentów biblijnych. Oświecił ich umysły, by rozumieli trudne teksty o Mesjaszu, o którym dawno zapowiedziano, że będzie wprawdzie musiał cierpieć i umrzeć, ale dnia trzeciego zmartwychwstanie. Powracający spoza grobu Jezus mówi im dzisiaj, że Jego śmierć nie była żadnym końcem, żadną przegraną. Była koniecznym, zaplanowanym przez Boga etapem, który Mesjasz przejść musiał i przeszedł, a przeszedł go za nich i dla nich, by właśnie ich nie pochłonęła wieczna śmierć.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III Niedziela WIELKANOCNA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

W dzisiejszej Ewangelii, pozornie czysto opisowej, przypominającej barwny reportaż odległego zdarzenia, w rzeczywistości jednak niesłychanie bogatej w treść teologiczną, pada jedno zdanie, skierowane jakby osobiście do każdego z nas. Pocieszające zdanie, na które tylu z nas długo czekało: „BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI”. Okazję do wypowiedzenia tego zdania dało Jezusowi niedowiarstwo jednego z uczniów, imieniem Tomasz. Tomasz nie był w Wieczerniku, gdy do zebranych tam Apostołów przyszedł Zmartwychwstały. Kiedy mu powiedziano, co zaszło, zareagował protestem: nie uwierzę, dopóki nie zobaczę na własne oczy! Dopóki nie dotknę palcem! Dopóki eksperymentalnie się nie przekonam! Trudno dzisiaj powiedzieć, co spowodowało u Tomasza ten manifest niewiary w zmartwychwstanie? Za dużo w tym proteście ognia, żeby sądzić, iż dał tu o sobie znać jedynie trzeźwy, żądający dowodów umysł ucznia. Może Tomasz poczuł się urażony, że Pan ukazał się innym, nie jemu! Może doszła w nim do głosu zazdrość, że ci tu zjednoczeni w braterskiej wspólnocie mają już coś więcej niż on, są bogatsi posiadaną pewnością, są spokojniejsi, szczęśliwsi? Nie bawmy się w detektywów. Zostawmy Tomaszowi jego smutną tajemnicę. W każdym razie za to jedno jego zdanie, okrzyknęliśmy tego ucznia niedowiarkiem. Jego imię stało się synonimem sceptycyzmu i wątpienia. „Niewierny Tomasz”. A niesłusznie! Nie był on bowiem wcale pierwszym, który miał kłopoty z uwierzeniem, że Jezus powstał z martwych. Nie od razu uwierzyły niewiasty, nie od razu Piotr, nie od razu Kleofas z towarzyszem, nie od razu inni uczniowie, choć wszyscy oni albo osobiście spotkali uwielbionego Pana, albo przynajmniej widzieli pusty grób! I Bogu dzięki, że wobec tak niesłychanego cudu, jakim był powrót Jezusa spoza bram śmierci, ludzie ci zachowali ostrożność i zdrową nieufność. Ich trzeźwy sąd i uparte szukanie dowodów są najlepszym fundamenta dla naszej wiary w zmartwychwstanie.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II Niedziela WIELKANOCNA – BIAŁA – ŚWIĘTO BOŻEGO MIŁOSIERDZIA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Życzenia

Niech Zmartwychwstały Chrystus,

przynoszący nam

prawdziwą radość – duchową wiosnę,

napełni nas wiarą i pokojem.

Niech wspiera nas

w codziennym „powstawaniu z martwych”,

Życzymy aby promienie wielkanocnego poranka

rozświetlały naszą codzienność, a paschalna radość trwała w nas zawsze.         

Błogosławionych, pogodnych Świąt Wielkanocnych!

Życzą  Wam i Waszym bliskim 

 

ks. Krystian i ks. Ireneusz

 

Wielkanoc 2018r.

 

  • Możliwość komentowania Życzenia została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Po długim, czterdziestodniowym okresie przygotowania stanęliśmy już wczoraj wieczorem u bram nocy zwanej Wielką. Wprowadził nas w nią świątecznie odziany sługa ołtarza, niosący zapalony paschał. W mrocznym kościele, w którym wygaszone wszystkie światła, zamigotał ten płomyk świecy niby radosna zapowiedź nadchodzącego dnia. „Światło Chrystusa” – rozległ się trzykrotnie coraz to donioślejszy śpiew. Od płonącego paschału zapalili swoje świece wypełniający kościół wierni i rozbłysła światłem cała świątynia. Obudziły się milczące od trzech dni organy i dzwonki ministrantów. Od ołtarza popłynęło w świat pierwsze świąteczne „alleluja”, i tak weszliśmy w Wielkanoc. „Chrystus zmartwychwstał! Weselmy się!”. Idąc w procesji, spontanicznie poddajemy się temu nastrojowi wielkanocnej radość nie bardzo nawet wiedząc, dlaczego to mamy się dziś tak bardzo weselić. Ale uczestnicząc w uroczystej Mszy świętej dnia Zmartwychwstania, trzeba już sobie z tego zdać sprawę. Pomaga nam w tym zresztą liturgia dzisiejszego święta. Zaraz na jej wstępie, w trakcie czytania Ewangelii, stają przed nami trzej ludzie, uszczęśliwieni świadkowie zmartwychwstania: Magdalena, Piotr i Jan. To oni pierwsi doświadczył że Boga zabić się nie da. To oni pierwsi uświadomili sobie, że przegrana, a nawet śmierć, niekoniecznie oznaczać muszą koniec wszystkiego. To oni pierwsi namacalnie niejako przekonali się, że Ten, któremu zaufali, na którego postawili, z którym związali swoje życie i całą swoją przyszłość, silniejszy jest niż Annasz i Kajfasz, silniejszy niż Wielka Rada Starszych w Izraelu, silniejszy niż Piłat i jego żołnierze, silniejszy niż kaci, bicze, gwoździe i krzyż, a nawet śmierć sama i kamień grobowy, zatoczony na mogiłę. Co za uszczęśliwiające odkrycie! Ich Jezus żyje! Przeszedł zwycięsko przez otchłań cierpień, prób, upokorzeń, jakie Mu zgotowano. Zerwał wszystkie więzy, którymi próbowano Go spętać, nawet więzy śmierci. Nie tylko że Mu już dziś nic nie grozi, ale od tej cudownej nocy dana Mu zostaje wszelka władza na niebie i na ziemi.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Ciemnica i Grób Pański

20180331_07564920180331_081700

  • Możliwość komentowania Ciemnica i Grób Pański została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii