Strona parafii św. Jana Sarkandra w Bańgowie

Wielkopostne   Rekolekcje Bańgów   9-13 marca 2019r.

9.III. Sobota                                              

1700 Cicha Adoracja i spowiedź św.                                       

1800  Msza św. z  nauką  ogólną

1900  Nauka dla małżeństw

 

10.III. Niedziela                                                         

900  Msza  św.  z  nauką  ogólną

        Spotkanie dla chorych i starszych

1115  Msza  św.  z  nauką  ogólną

1530  Gorzkie Żale i spowiedź  św.

1600  Msza  św.  z  nauką  ogólną   

1700  Nauka dla mężczyzn

 

 11.III.Poniedziałek                                              

730 Cicha Adoracja i spowiedź św.                                       

800  Msza św. z  nauką  ogólną  

900 – 1200 Rekolekcje  szkolne                                       

 

1700 Cicha Adoracja i spowiedź św.                                       

1800 Msza  św.  z  nauką  ogólną

1900  Nauka dla kobiet

 

12.III. Wtorek

730 Cicha Adoracja i spowiedź św.                                       

800  Msza  św.   z  nauką  ogólną 

900 – 1200 Rekolekcje  szkolne                                       

 

1700 Cicha Adoracja i spowiedź św.                                       

1800 Msza  św.   z  nauką  ogólną

1900  Nauka dla młodzieży

 

13.III. Środa

730 Cicha Adoracja i spowiedź św.                                       

800 Msza  św.  z  nauką   końcową 

900 – 1200 Rekolekcje  szkolne                                       

 

1700 Cicha Adoracja i spowiedź św

1800 Msza  św.  z  nauką  końcową 

Prowadzi:

Ks. Damian COPEK

Duszpasterz akademicki

Dzieło i rekolekcjonistę wspieramy modlitwą, postem i ofiarnością.

 

REKOLEKCJE  TO  CZAS  ŁASKI  WIĘC  GO  NIE ZMARNUJMY!

 Gdy Chrystus puka dziś – może ostatni już raz !

 

  • Możliwość komentowania została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Z ust najbardziej godnego zaufania znawcy ludzi, otrzymujemy dzisiaj praktyczny sprawdzian, pozwalający odróżnić dobrych od złych. Jezus sięga do porównania, które dla każdego jest zrozumiałe, a już chłop i ogrodnik podpiszą się pod nim bez wahania. Dobre drzewo to takie, które rodzi dobre owoce. Złe drzewo to drzewo owocujące produktem niejadalnym, a tym bardziej trującym. Jak drzewa i krzewy ocenia się na podstawie tego, co rodzą, tak ludzi poznać można i oszacować na podstawie ich czynów. Dobrzy postępują dobrze, a źli źle. Chcąc sprawdzić jakie zdanie na temat naszej dobroci lub złości moralnej ma Bóg, należy przyłożyć do życia miarę własnych czynów. Tym jesteś, czym owocujesz. Kryterium na pozór proste i łatwe w zastosowaniu. W rzeczywistości wcale tak nie jest. Bo przekładając tę miarę do siebie staniemy zaraz wobec pytania: jakie to czyny uważać należy za dobre, a jakie za złe. Jeszcze do niedawna chrześcijan nie miewał w tej materii większych wątpliwości. Miarodajny był dla niego Dekalog. Przykazania Boże w sposób bardzo przejrzysty wykreślają drogę pomiędzy dobrem a złem. Właściwe odczytanie tych norm ułatwia nauka Kościoła, niekryta nigdy wstydliwie, ale publicznie głoszona z ambon i nazywająca bez osłonek grzech grzechem, a nieprawość nieprawością. To wszystko należy już niestety do przyszłości. Żyjemy w świecie, w którym od dawna nie ma zgody na te tematy moralne i oceny poszczególnych czynów ludzkich. Co jedni uważają za grzechy i przed czym przestrzegają, drudzy wynoszą pod niebiosy jako wielką zdobycz naszych czasów i godną pożądania wartość. Co gorsza, rozbieżność w wartościowaniu detali życia podważyła również fundamenty etyki. W świadomości ludzi zostały zachwiane prawdy uważane dotąd za niewzruszone. To też już nie w sposób jednoznaczny odpowiada się dziś na pytania o prawdę w ogóle, o sens ludzkiego życia, o jakąś odpowiedzialność bardziej wiążącą niż wszystkie kodeksy karne, o jakiegoś Boga nad nami. Przed każdą z tych prawd postawiono znak zapytania, ten wymiar zakwestionowano, tą pewność nam zabrano. Zapomniano, że kiedy chwieje się fundament, to nic dziwnego, że pękają też ściany i sypie się tynk.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VIII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VII NIEDZIELA ZWYKŁA

Wprost nieprawdopodobne, jak Bóg liczy, że z człowieka da się przecież coś wykrzesać. W odczytanej dziś Ewangelii wracają znowu do nas wysokie żądania Jezusa, ze znanego nam już kazania na górze. „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was oczerniają…”. Słuchamy tego wszystkiego trochę smutni i zrezygnowani. Bo przecież te Jezusowe żądania rozbrzmiewają po kościołach chrześcijaństwa już od dwóch tysięcy lat. Słuchało ich i słucha każde pokolenie ochrzczonych. Niestety, niewiele to wpływa na zmianę oblicza świata. W dalszym ciągu nie jest to świat miłości, ale nienawiści, pokoju, ale kłótni, gwałtu i przemocy, świat przebaczenia, ale zemsty, świat, który umie zrezygnować z prawa na rzecz miłości, lecz jest to świat twardo dochodzący swojego i okrutnie mszczący doznaną krzywdę. Najdziwniejsze, że pomimo całej tej tragicznej sytuacji, ludziom ciągle marzy się inna, lepsza, budowana właśnie na zasadach dzisiejszej Ewangelii rzeczywistość. Śnił o niej już stary Izajasz, gdy pisał pochwałę nowej ziemi, w której wilk zamieszka z jagnięciem, krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie… a ludzie nie będą się wzajemnie zabijać ani sobie szkodzić, bo pogodzi ich znajomość Pana. Świat sprawiedliwy, zbratany, zatroskany o wzajemne dobro, w miejsce egoistycznie egzekwowanego „mojego prawa” marzył się i marzy do dziś wielu z nas. Jak dotąd, rzeczywistość przekreśla bezlitośnie wszystkie te marzenia. Wilk pozostaje wilkiem i gdy zobaczy jagnię, to je po prostu pożera. Czy nie lepiej przestać wreszcie marzyć o czymś, co naszej „krwiożerczej” naturze wydaje się obce i co – jak pokazuje doświadczenie – przerasta nasze siły? Realiści z całą powagą ostrzegają ludzi przed utopiami.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VII NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

VI NIEDZIELA ZWYKŁA

Błogosławieni ubodzy. Jak rozumieć to przedziwne błogosławieństwo, by nie zabrzmiało nam ono jak pusty frazes, za którym nie stoi nic? Jak powiedzieć je ubogim, by nie dojrzeli oni w nim wyłącznie kpiny z ich nędzy? Jak przede wszystkim iść z takim programem do świata, w którym problem głodujących i umierających z niedostatku milionów urasta do niebezpieczeństwa bardziej groźnego, niż nawet konflikt nuklearny? Czy Jezus, nazywając ubogich błogosławionymi, to znaczy szczęśliwymi, chciał powiedzieć, że ubóstwo, choroba są wartościami, których należy szukać, o które należy zabiegać? Niebezpieczeństwo takiego właśnie rozumienia słów: „błogosławieni ubodzy”, niewątpliwie istnieje. A okazją do niego jest zachowanie się samego Jezusa. Pismo św. powie o Nim, że będąc bogaty, dla nas stał się ubogim. Przyszedł na świat jako człowiek biedny i jako biedny człowiek żył. Od samego początku swojej publicznej działalności Jezus otoczy się nie arystokracją, bankierami czy posiadającymi wielkie fortuny, ale plebsem. Tymi, którzy byli najbardziej lekceważenie i najcyniczniej wyzyskiwani. Będzie to pospolity lud wiejski, rolnicy, rybacy i wielobarwna gawiedź miejskiego proletariatu, nigdy niepachnąca groszem, żyjąca więcej niż skromnie. Do tej kategorii ludzi dołączą chorzy, opętani przez demony, ludzie za biedni, by się leczyć lub dbać o siebie. Ciągnąć będą za Jezusem przede wszystkim grzesznicy. Ich reprezentanci: celnicy i dziewki uliczne znajdą w Nim obrońcę, a nawet przyjaciela. Jezus zgromadzi całą tę ludzką nędza wokół siebie i powie jej: „Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże!”. Zupełnie co innego usłyszą od Niego bogaci. Będą to surowe ostrzeżenia, a nawet groźnie brzmiące: biada!

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania VI NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

IV NIEDZIELA ZWYKŁA

Każde objawienie się prawdy jest zobowiązujące do czegoś tam. Woła do czegoś lub zabrania. Za czymś tam każe iść. Wyrywa człowieka z przyjemnej drzemki, dotychczasowego „dziś” i ukazuje mu drogę nową, najczęściej nie za łatwą i nie za bezpieczną. Drogę do góry. Toteż nic dziwnego, że ten radykalizm prawdy wywołuje często nasz sprzeciw. Doświadczyli tego na własnej skórze starzy prorocy Izraela. Ani jednemu nie uwierzyli w to, co mówił. Ani jednemu nie podarowano tego, że ośmielał się stawiać żądania. Ani jednego nie oszczędzono. Jezus ogłaszając uroczyście w Nazarecie, że to na Nim właśnie spełniają się słowa Pisma, że jest obiecanym Mesjaszem, wiedział dobrze na jaką niebezpieczną wchodzi drogę. Stanąć w rzędzie proroków, to podzielić także ich los. To wyjść naprzeciw zwartej masie miernoty, lenistwa, brudu i grzechu. I próbować całej tej nędzy, przypiąć skrzydła. Ale człowiek z ziemi, nie tęskni do skrzydeł. Tęsknię za to do innych radości. I to o te radości będzie do Proroka wołał i od Niego ich oczekiwał, ich żądał. Jednak Głosiciela prawdy nie da się ani kupić, ani nagiąć do woli tłumu. Jezusa nie wprowadzą w błąd oklaski, którymi rodacy kwitują Jego słowa. Jezus wie, że tego, co im powiedział ani nie zrozumiano, ani nie wzięto poważnie. Bo ludzie tutaj są spragnieni nie prawdy o Nim, ale cudu. Prawda postawiłaby ich wobec konieczności opowiedzenia się za lub przeciw, wygryzłaby się w duszę wyrzutem sumienia. Cud można potraktować jako coś niezobowiązującego. Na taki cud teraz czekają, tego cudu zaczynają się coraz bardziej, natarczywie domagać. Liczą, że Jezus nie odmówi swojemu miastu atrakcji, których nie żałował innym miejscowościom. Ale Jezus odmawia. Z całą stanowczością mówi rodakom, że nie uczyni u nich żadnego znaku. Ponieważ serca zebranych nie dorosły jeszcze do zrozumienia niebieskich tajemnic. Z godnością i spokojem, choć z goryczą w sercu, próbuje Jezus wszystkie te sprawy wyjaśnić rodakom zebranym w synagodze w Nazarecie. Ale daremnie ci ludzie, albo nie chcą, albo nie są w stanie tego zrozumieć. Do ich świadomości dochodzi tylko jedno: nie zrobi cudu, gardzi nami, ośmiesza nas wobec innych. Głosiciele prawdy wiedzą dobrze jak szybko przychodzą nieraz ich słuchacze od oklasków do gwizdów, wyzwisk a nawet rękoczynów. Nazaret nie jest lepszy! Entuzjazm sprzed kilku minut przeradza się nagle w oburzenie i szał: unieśli się gniewem – mówi dosadnie dzisiejsza Ewangelia. W porywie gniewu rzucają się wszyscy na Jezusa. Wyrzucają Go z synagogi. Wloką za miasto, na urwiste zbocze góry, aby Go stamtąd strącić. Postawa ludzi z Nazaretu może nas dziwić i oburzać. Niestety jest to postawa, którą my także czasem przyjmujemy.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania IV NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

III NIEDZIELA ZWYKŁA

Nie wiadomo, z jakimi uczuciami wracał Jezus do miasta, które wykołysało Jego dzieciństwo, do miasta, w którym spędził młodość i z którego nie więcej jak przed rokiem wyszedł, by głosić po całej Galilei nowinę o królestwie. Opromieniała Go już sława nauczyciela i cudotwórcy. Całe liczące się Nazaret ściągnęło więc do synagogi, by zobaczyć i posłuchać rodaka. A On wracał ten sam, co wyszedł, i nie ten sam. Wracał, by tym wszystkim, co Go tu znali, a w gruncie rzeczy nie znali, powiedzieć, kim naprawdę jest. nikomu tego dotychczas nie mówił. A tu postanowił powiedzieć sam. Dlaczego? Może dlatego, by wreszcie ci wszyscy, z którymi tu żył, z którymi spędził w tym mieście tyle lat i którzy przysięgliby, że wiedzą wszystko o Jego ojcu, o Jego matce i o Nim samym, zrozumieli, że nie tylko wyrósł ponad nich, ale że w ogóle nie jest stąd: ani z tych wąskich, rozgrzanych do białości słońcem ulic, ani z tych szarozielonych oliwek, ani z tej dyszącej południową urodą ziemi, ani z tego wiecznie pogodnego nieba, ani w ogóle z tego wszystkiego, co jest domem, krajem, ojczyzną i światem. Może chciał, by przestali wreszcie biegać za Nim po sąsiednich wioskach, w których się tylko pokaże, dziwić się Jego czynom, kiwać nad Nim głową i pytać: skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli, czy Jego Matce, nie jest na imię Miriam, a jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda… I tymi pytaniami, pełnymi zjadliwej trucizny, zabijać kiełkującą w sercach ludzi wiarę w Jego posłannictwo. A może po prostu Ojciec chciał, żeby tu, w Nazarecie, gdzie kiedyś poczęło się ludzkie życie Jego Syna, dokonało się jedno z tych wielkich objawienie Boga, jakie już miało miejsce w Betlejem, nad Jordanem, w Kanie i które mnożyć się będą z każdym dniem. Jezus chodzi do synagogi. Zajmuje honorowe miejsce. Budynek wypełnia się po brzegi ciekawymi. Jezus bierze zwój świętej księgi, rozwija go i zaczyna czytać. Tekst, który wybrał pochodzi z Izajasza. Wszyscy w synagodze wiedzą, że jest to tekst dotyczący czasów mesjańskich, proroctwo o Tym, który kiedyś przyjdzie, by wybawić Izraela. Jezus zwija rulon pergaminu i siada. Oczy wszystkich synagodze, są w Niego wlepione. I wtedy w jednym, jedynym zdaniu mówi im wszystko: Dziś wypełniły się te słowa Pisma, któreście przed chwilą słyszeli! Patrzą po sobie zdumieni. Gdzie się wypełniły? W kim się wypełniły? W Nim? Chyba cytując Izajasza, nie chce przez to powiedzieć, że to On właśnie jest z tym posłańcem, o którym mówili prorocy? Przecież to niemożliwe! To bzdura! Jezus siedzi i milczy. Cóż można jeszcze dodać do tego, co im wyznał? Gdyby mieli oczy otwarte i uszy gotowe do słuchania, gdyby mieli serce, które potrafi zachwycić się i ucieszyć odkrytą nagle prawdą? Ale oni tkwią nadal w utartym schemacie myślowym!

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania III NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

Koncert

  • Możliwość komentowania Koncert została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

II NIEDZIELA ZWYKŁA

W niedzielę pachnącą wybornym winem z Kany Galilejskiej, o którym z takim znawstwem pisze Jan Ewangelista, stajemy trochę rozczarowani przed Jezusem. Panie, czy od takiego cudu wypadało zaczynać swoją wielką misję Mesjasza? Wskrzeszenie umarłego, uzdrowienie obsypanego trądem nędzarza, przywrócenie wzroku ślepemu – to byłoby coś! Ale produkcja wina? Do gospodarza wesela należało zadbać o to, by goście mieli co pić. Zresztą wypili już dosyć. Wesele nie zaczęło się przecież dopiero przed godziną. Dlaczego litościwe serce wielkiego Gościa zainteresowało się akurat takim banalnym szczegółem, gdy tymczasem w około tyle było na świecie nędzy, tyle rozpaczy, tyle chorób, tyle najstraszniejszych, wołających do nieba o ratunek nieszczęść. Nie mam rozumieć drogi Boże. I nie nam żądać od Jezusa, żeby się tłumaczył ze swoich czynów. Ale na pewno nie zaszkodzi, jeżeli w duchu pokory zatrzymamy się na chwilę przy odczytanej dopiero co historii cudu w Kanie Galilejskiej i spragnionymi prawdy ustami skosztujemy tego wina. Najbardziej rzucającą się w oczy prawdą, to prawda o wszechmocy Jezusa. Cud w Kanie, to pierwszy znak Jego przeogromnej potęgi. Potęgi, z którą dotąd nie spotkał się nikt. Pamiętajmy, że Jezus dopiero rozpoczyna swoją publiczną działalność. Dla otoczenia jest zwyczajnym człowiekiem, synem cieśli z Nazaretu. Dla nowożeńców z Kany jest być może którymś tam z dalekich krewnych. Nawet uczniowie nie przeczuwają, z kim to związali swoje życie. I w takich to okolicznościach Jezus przemienia wodę w wino. Dużo wody, w dobre wino. Robi to całkiem zwyczajnie, jakby od niechcenia. Kilka pospolitych słów i woda przestaje być wodą, a staje się tak wybornym trunkiem, że gospodarz wesela, znawca win, skosztowawszy podany sobie napój, robi panu młodemu wymówki, że taki specjał krył przed gośćmi aż do tej pory. Uczniowie są zdumieni. Kim jest Ten, kto ma aż taką władzę nad materią? Mówi ewangelista, że Jezus objawił w Kanie swoją chwałę. Owocem tej epifanii była wiara świadków cudu: „I uwierzyli w Niego Jego uczniowie”. Zapewne nie oni sami. Na tę odpowiedź wiary ze strony człowieka czekać będzie Jezus przy każdym ze swoich cudów. Szczęśliwi, którzy odpowiadają na to odkrycie tak, jak tamci pierwsi z Kany, a więc wiarą. O nią to przede wszystkim Cudotwórcy chodzi.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania II NIEDZIELA ZWYKŁA została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

KONCERT KOLĘD

 

W przyszłą niedzielę 20 stycznia
Chór im Juliusza Rogera z Rud uczestniczyć będzie
we Mszy św. o g. 16:00 a po niej wykona
Uroczysty KONCERT KOLĘD zapraszamy.

  • Możliwość komentowania KONCERT KOLĘD została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

Któregoś dnia, w szeregu czekających na chrzest grzeszników, staje Jezus. Stanął nie w rzędzie takich, którzy wychodzili już z wody oczyszczeni. Ale stanął wśród czekających na obmycie. Najświętszy – w gromadzie obarczonych grzechami ludzi. Zaszokowało to samego Jana Chrzciciela. „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?!” – mówi zdziwiony do Jezusa. Ale Jezus wie, co robi. Wśród grzeszników ustawił się On już dawno. Już wtedy, gdy przyjmując ludzką naturę i rodząc się z ziemskiej matki, stał się jednym z nas. Nie wstydzi się tego towarzystwa. Nie będzie się wstydził nigdy. Już wkrótce nazwą Go przyjacielem grzeszników. Ten Jezus, na którego Pan zwalił winy nas wszystkich – jak to już przed wiekami pisał o nim Izajasz – wchodzi teraz w wodę Jordanu. Nie oczyszczą Go te wody, bo i z czego? Nie obmyją z win, bo ich nie ma. Ale też nie spłuczą z Jezusa naszych grzechów, które On zastępczo wziął na siebie i którymi obciążony wchodzi teraz w świętą rzekę Jordan. Z wód Jordanu wyjdzie już nie tylko ktoś, kto dobrowolnie współuczestniczy w ludzkiej nędzy. Wyjdzie Ten, kto człowieka z jego win wybawi. Wykrzyczy zaraz tę nowinę Jan Chrzciciel swoim uczniom: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata”. Oczekiwany od tylu lat Mesjasz rozpoczął swoją wielką misję zbawienia. Dla udręczonego grzechem człowieka jest to chwila radosna. Dla Mesjasza, to początek trudnej drogi, której etapem będzie krzyż na Golgocie i grób w ogrodzie Józefa z Arymatei. Mateusz, Marek i Łukasz piszą w swoich Ewangeliach o otwierającym się na chwilę niebie. Spełniona została błagalna modlitwa Izajasza: „Abyś rozdarł niebiosa i zstąpił”. Nad jednym z synów ludzkich otwiera się dzisiaj niebo, to niebo, które dla Niego, jako Boga, zawsze stoi otworem. W Nim rozwiera się ono i dla nas. Odtąd odległe, przestaje być odległym. Nieosiągalne jest już do zdobycia. Dopiero teraz Paweł będzie mógł napisać do Koryntian: „Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz przybytek doczesnego zamieszkania, będziemy mieli mieszkanie od Boga… wiecznie trwałe w niebie”. Wszystko to jednak o tyle tylko jest nasze, o ile utrzymamy ścisłą łączność z Tym, nad którym dziś, nad Jordanem, rozwarło się niebo.

Ks. Ireneusz

  • Możliwość komentowania NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO została wyłączona
  • Skategoryzowane jako: Bez kategorii