Dzisiejsza niedziela to wielkie święto Świętej Rodziny Jezusa, Maryi i Józefa. Dotykając tajemnicy Betlejem i narodzin Chrystusa patrzymy na to wszystko, co przeżyła Maryja i Józef. Od nich uczymy się jak powinna wyglądać i miłować się współczesna rodzina. Ubogie i skromne warunki stajni zostają ubogacone ciepłem serdecznej miłości. A Dzieciątko jest znakiem największego szczęścia. Wydaje się, że we współczesnych czasach, w których tak wiele zagrożeń czyha na rodzinę ludzie powinni wpatrywać się w ten przykład Świętej Rodziny. Niestety dobrych wzorców nie znajdziemy dzisiaj w mediach, ani telewizji, ani serialach. Lansowana nowomoda wolnych związków rozbija rodziny już u samych korzeni, deprawuje pojęcie miłości ludziom młodym i jest zagrożeniem dla życia społecznego. W tym wszystkim, bowiem współczesny świat i człowiek zapomina, że własnego szczęścia nie zbuduje się na czyimś nieszczęściu. Nie zbuduje się własnego szczęścia na łzach dzieci, rozbitym małżeństwie czy zranionym sercu współmałżonka. Tylko łącząc miłość z odpowiedzialnością i poświęceniem a wzajemne codzienne życie ze zdrowo pojętym kompromisem można zbudować trwałą, kochającą się rodzinę. Niech zatem płynie z naszych serc modlitwa za rodziny, małżonków, za dzieci. Za tych, którzy oczekują potomstwa i za tych, którzy go mieć nie mogą. Za tych, którzy przygotowują się do zawarcia małżeństwa. Niech każdy w rodzinie podziękuję za proste gesty codzienności: ugotowany obiad, wyprasowaną koszulę, naprawione drzwi, posprzątany pokój. Wypowiedzmy jeszcze raz słowo przepraszam, że nieraz zamykamy się w kręgu naszego egoizmu. Jeżeli ocalenie świata leży w miłosiernej miłości Boga to szczęście człowieka leży w miłujących się rodzinach. I pamiętajmy jeszcze o jednym zdrowa rodzina nie jest i nie będzie nigdy czymś „staroświeckim”.