Niedziela Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata to ostatnia niedziela w roku liturgicznym. Przypomina, że ten, który był ukrzyżowany po swoim zmartwychwstaniu żyje na wieki. Chrystus jest streszczeniem historii zbawienia, jest początkiem i końcem widzialnego świata, ale co ważne zaprasza człowieka do swego Królestwa trwającego na wieki. Tak wielu marzy dziś o nieśmiertelności, tworzy jej iluzje wymyślając, co rusz nowych superbohaterów a zapominając o Tym, który będąc na ziemi zapoczątkował już swoje Wieczne Królestwo. Ziemskie królestwo, życie jego mieszkańców, zewnętrzny obraz, prawa, które w nim obowiązują są często odbiciem wizerunku i charakteru władcy. Iluż ziemskich monarchów, choć zasiadało na złotych tronach, obwieszało się klejnotami, miało pełny skarbiec a podbojami zdobywało coraz to nowe ziemi i narody ostatecznie doczekało się przydomków: Zły, Okrutny, Groźny, Pijak, Gnuśny. Nasz Król ma inne berło, inną koronę, inny tron. Ma inny przydomek. Dlatego też jego Królestwo jest jak mówi dzisiejsza prefacja jest: królestwem prawdy i życia, królestwem świętości i łaski, królestwem sprawiedliwości, miłości i pokoju.   Czy nie właśnie o takie Królestwo nam chodzi, czy za takim nie tęskni nasze serce? Uznać Chrystusa i Jego Panowanie to sprawić, by faktycznie był Panem mojego życia, to postawić to, co Boże ponad ludźmi i ponad ludzką opinią. To żyć prawem Ewangelii, to mieć wypisane na sercu jak na kamiennych Mojżeszowych tablicach prawo Dekalogu. To wreszcie żyć według przykazania miłości coraz bardziej otwierając serce i dłoń dla drugiego człowieka. Wołamy w każdej modlitwie Ojcze nasz… przyjdź Królestwo Twoje. Ale czy na pewno tego chcemy? Tak wielu z nas lęka się końca świata, lęka się końca tego, co widzialne ale przecież istnieje i to, co niewidzialne. Skoro zachwyca nas świat widzialny i zapiera nieraz dech w piersiach to jakże zachwycające jest miejsce, które powszechnie nazywamy Niebem.