Niebo.

Tak trudno jest wyobrazić sobie szczęście. Każdy widzi je, a później zupełnie inaczej odbiera. Mamy do tego prawo. Szczęście to spectrum dobra, miłości, radości, zadowolenia, uśmiechu, prawdziwej wiary wypływającej z czystej duszy prosto do Boga. Tym wszystkim i jeszcze więcej chce nas obdarzyć Pan Bóg na całą wieczność. Najłatwiej chce nas obdarzyć Sobą, ale człowiek woli konkrety. Nie będzie to nic fizycznego, aczkolwiek nie można tego wykluczyć, ponieważ wierzymy w ciała zmartwychwstanie. Będziemy znowu sobą  i inni też tam będą, jedno jest pewne, nie będzie tak jak tu, będzie inaczej, będzie lepiej, szczęśliwiej. Jak, tak jak Bóg nam to przygotuje. Niebo i ziemia nie mogą ogarnąć Boga. (Jr 23,24) Nowy Testament mówi o tym co „w górze”. Nowa Jerozolima, pełnia zbawienia, dla ocalonych przez Boga. Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem człowieka, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia. Tam odnajdziemy prawdziwą tożsamość. Ciągle pytamy kto? Odnosząc tę kwestię do samych siebie. Ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem. Doskonałe oczyszczeni. Żyjący z Chrystusem i w Chrystusie. Podobni do Boga, bo widzą Go takim jaki jest. Tego, ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało.., co Bóg przygotował tym, którzy Go miłują. (1 Kor 2,9) Tam będziemy cieszyć się ze sprawiedliwymi i przyjaciółmi Boga, radością osiągniętej nieśmiertelności. (Św. Cyprian) To szczęście widzenia Boga, może być miłością między Bogiem a stworzeniem, nie mające nic wspólnego z uczuciem doświadczanym w ziemskim życiu. Może stać się bezgraniczną szczęśliwością i to przez wieczność. Papież Benedykt XII tak to wyjaśnia: dusze Świętych i wiernych zmarłych, które nie miały nic do odpokutowania, lub doznały oczyszczenia były, są i będą w niebie dołączone do wspólnoty aniołów i świętych oglądających Boga.

Ks. Henryk