Dziś w naszej parafii odpust ku czci św. Jana Sarkandra ale w Kościele powszechnym Uroczystość Trójcy Przenajświeteszej. Łatwo jest mówić o człowieku. Łatwo jest mówić o ziemi, o doczesności, o sprawach, które znamy, z którymi spotykamy się na co dzień, które może sami tworzymy, wśród których przemijamy, które na cieszą, bolą, denerwują, napawają lękiem lub nadzieją. Łatwo jest mówić o nas. A tak trudno o Bogu. Gadatliwy ludzki język milknie onieśmielony, gdy tylko przyjdzie dotknąć tego tematu. Opowieści o Bogu o Jego niepojętnym życiu i przekraczających ludzkie doświadczenie przymiotach najchętniej zostawiamy innym. Poetom i teologom. Pierwszych zdaje się upoważniać do mówienia o Bogu przedziwnie wyczulone serce i im tylko dana intuicja, drugich – fachowe wykształcenie i misja. I mówią. Mówią dużo i pięknie. Ale zarówno poeci, jak i teologowie milkną pokornie, gdy tylko stanąć im przyjdzie przed najbardziej przewyższającą ludzkie rozumienie Bożą tajemnicą – tajemnicą Trójcy Przenajświętszej. A przecież mówić o niej trzeba. Jest to bowiem podstawa prawda naszej wiary, kamień węgielny całego chrześcijaństwa, a zarazem najbardziej promienna i niesłychanie nas bogacąca nowina z całego Bożego objawienia. Musi więc ona znaleźć godne siebie miejsce i w naszym przepowiadaniu. Takie zresztą polecenie otrzymaliśmy od Chrystusa. Odchodząc z Ziemi, rozkazał On swoim uczniom iść na cały świat głosić wszystkim ludziom ewangelię i chrzcić ich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Trzeba więc o Trójcy Świętej mówić, trzeba Ją ukazywać światu, trzeba w Jej imię próbować ten świat nawrócić. Tylko jak mówić o tajemnicy, której rozum ludzki nie zgłębi? Otóż co innego jest zgłębić jakąś rzeczywistość, przejrzeć ją na wylot, rozświetlić wszystkie spowijające ją cienie, a co innego brać z tej rzeczywistości dostępne dla naszego poznania okruchy prawdy i tymi prawdami bogacić swoje życie.