Pewna studenta wyznała mi ze szczerością, na którą zdobywa się młodzież wobec kapłana, że przeżyła szok, kiedy dowiedziała się, że i ona, jak wcześniej jej dwójka rodzeństwa miała być abortowana. Szok i niedowierzanie – mówiła przez łzy… Nie mam zamiaru w tym krótkim artykule ciskać na nikogo gromów ani rozpisywać się w tym trudnym i z każdej strony dramatycznym temacie. Ale też nie będę udawać… Jestem za życiem i jego CAŁKOWITĄ ochroną! Martwi mnie postawa społeczeństwa, które mówiąc o kilku odkrytych komórkach i pierwiastkach na Marsie krzyczy na cały świat: odkryto ŻYCIE !!! A to, co matka nosi pod sercem nazywa „zlepkiem” komórek. Dziwna niekonsekwencja czy szatańska logika? Odpowiedzmy sobie sami. Dzisiejsze pierwsze czytanie wyjęte z proroka Jeremiasza zawiera w sobie niebywale wielką intuicję: każdy z nas jest chciany i kochany przez Boga, pomyślany w Jego planie przed ukształtowaniem w łonie matki. Można zaryzykować stwierdzenie, że dla Boga byliśmy od zawsze. I co więcej, w refrenie psalmu responsoryjnego śpiewamy: Od łona matki Pan mym opiekunem. Ojcostwo i macierzyństwo kojarzy się z dojrzałością, miłością, bezpieczeństwem i właśnie opieką. Jak dobrze, że Pan jest naszym opiekunem i dziś, i jutro i zawsze. To dla niejednej osoby ważne… Zwłaszcza, gdy dotyka nas deficyt tak ojcostwa jak i macierzyństwa. I nie chodzi mi wcale o patologiczne przejawy życia niektórych rodzin czy związków. Chodzi mi bardziej o sytuację, gdy tak zamknięci jesteśmy w świecie konsumpcjonizmu, że dziecko, owszem materialnie ma wszystko, ale wciąż z kluczem na sznurku uwieszonym u szyi krzyczy w milczeniu: mam dosyć samotności! Bez ojca, bo na delegacji, bez matki, bo ciągłe nadgodziny… Oczywiście, to nie tylko wina ojców i matek, ale całego systemu i planu pracy. Lecz też niepohamowana chęć posiadania wszystkiego, najlepiej „od razu”, nakręca całą tą spiralę. I oto docieramy do Ewangelii. Jakże inny obraz. Ciąża staje się dla Elżbiety błogosławieństwem a dla jej męża Zachariasza cudem zwiastowanym za pośrednictwem anioła. Są autentycznie szczęśliwi. Przez dar nowego życia Bóg ściąga z nich hańbę. Bo to, co daje Bóg zawsze niesie szczęście, spełnienie, radość. Jest fascynujące jak każde nowe życie. Od kilkunastu dekad nie potrafimy znaleźć skutecznych lekarstw na to czy tamto schorzenie… Bo lekarz, naukowiec, który to miał odkryć, w Bożym zamyśle miał już dawno się narodzić, tylko ktoś nie pozwolił mu przyjść na świat!

Ks. Ireneusz