Człowiek ciągle czegoś szuka. Najwięcej tego, co dotyczy jego codziennego życia – chociażby okazyjnego zakupu. Czasem łapie się na tym, że poszukuje szczęścia. Od rozpędzonych współczesnych ludzi można często usłyszeć, że poszukują „świętego spokoju”. Kogo szukacie? Dlaczego spoglądacie w niebo? – to pytania, które padają po Wniebowstąpieniu Jezusa. No właśnie czego szukają świadkowie Wniebowstąpienia? Patrzycie w górę i nic nie wypatrzycie. Spojrzycie w dół i jakaś pustka. Jak to jest kiedy pozostaje żal po kimś kto definitywnie odszedł. Szara codzienność przykurzy tęsknotę, a zwątpienie zabije nadzieję. Darmo bezskutecznie patrzeć w górę trudno też chodzić po ziemi. Do poszukiwań trzeba światła i szerokiego horyzontu – frontu poszukiwań. Trzeba czasem przystanąć, wziąć światło i rozejrzeć się. Zaczerpnąć Światła Bożego Słowa i zobaczyć życie w innej perspektywie. Pełnię prawdziwego Życia, które ma konkretny sens i cel. Tak jak Apostołowie z Góry Przemienienia czy z Góry Wniebowstąpienia trzeba zejść do codzienności, ale już inaczej – kierując się Bożym Światłem. Dzień Wniebowstąpienia nawiązuje do Bożego Narodzenia czy raczej Zwiastowania – naturę ludzką: przyjął odkupił odnowił wyniósł do nieba Przypatrując się Apostołom na górze Wniebowstąpienia nie trudno nie zauważyć żalu, smutku, tęsknoty. Niektórzy zawiedzeni bo spodziewali się przywrócenia królestwa Izraela, większość jednak tęskniąca za namacalną obecnością, poczuciem bezpieczeństwa, miłością, możliwością odniesienia się w każdej chwili. Ale jest przecież obietnica Ducha i oto jestem z wami aż do skończenia świata. Spełnienie  tęsknot jest w modlitwie i Mszy św.