Kapłan – sacerdos po łacinie, czyli „święty dar”. Święty, bo daje święte rzeczy i tak należy to rozumieć. Bo sama świętość nie jest nikomu darmo dana, musimy ją zdobywać latami i to nieraz do ostatniego uderzenia serca. Zdobywać ją musi tak kapłan jak i osoba świecka. Dziś w uroczystość odpustową jak na święty dar niebios patrzymy na kapłan sprzed wielu wieków, na Jana Sarkandra. I podziwiamy jego bohaterską postawę, gdy odbierał katusze i był nieludzko traktowany. I podziwiamy ducha jego żarliwej modlitwy. I podziwiamy jego czułość na ludzką biedę i krzywdę. Sarkander, mocą Bożej łaski zapewne, ale i własną pracą nad sobą potrafił być prawdziwie świętym darem dla innych. I jest darem nadal. Dla nas współczesnych także. Bo świętość się nie przedawnia, nie traci gwarancji, nie zużywa się… Wręcz przeciwnie, z upływem czasu daje się coraz bardziej „smakować”. I mam nadzieję, że dane nam było mieć na drogach naszego życia takich współczesnych księży „Sarkandrów”. Gotowych zapomnieć o sobie, żyjących dla swoich owieczek. Serdecznych, ciepłych, wyrozumiałych. I tak pokornych, że czuliśmy, iż ci ludzie, modlitwą i święceniami zjednoczeni z Bogiem, prawdziwie stają się skarbem – darem – dla nas i parafii. I wielu z nas jest właśnie w tym „miejscu wiary”, bo prowadziły nas delikatne dłonie kapłana drogą katechezy, sakramentów, modlitwy. Może akurat to moje szczęście, ale miałem na swej drodze życia wspaniałych kapłanów. Mojego proboszcza z lat dzieciństwa i młodości Ks. Feliksa Hanuska, czarującego serdecznością i uśmiechem. W kapłaństwie zaś między innymi ks. Waleriana Ogiermana, o ojcowskim sercu. Oni dwaj (już świętej pamięci) i wielu innych stało się dla mnie prawdziwie „świętym darem”. I to jest mój Kościół, takich dał mi kapłanów, oni byli dla mnie „darem niebios”. I choć wiem, że jak pośród Dwunastu, jeden zdradził, zadał ranę, odszedł. To takie proporcje są i dziś. I nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej. Niech św. Jan Sarkander wyprasza łaski dla Śląskiego Kościoła i Kościoła w Ojczyźnie, by każdy duchowny żył i postępował tak, by stać się świętym darem dla innych.

Ks. Ireneusz