Powiedziano przodkom: „oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam nie stawiajcie oporu złemu”. Uderzony w prawy policzek nie oddawaj pięknym za nadobne. Nie broń siłą tego, co do ciebie należy. Pozwól nawet zabrać więcej niż ci wzięto. Zmuszony do jakiejś czynności rób co ci każą, a nawet coś ponad to. Dawaj swoje i pożyczaj. Zalecono nam przezwyciężanie różnych postaci zła, różnych form krzywdy czy niesprawiedliwości, a także lęku o własną szkodę, nie odwetem, nie siłą, nie przesadną troską o swoje, ale dobrocią, łagodnością, pokorą, wyrozumiałością i szerokim sercem. W następnym swoim zdaniu ukazanym przez dzisiejszą ewangelię Jezus podniesie poprzeczkę jeszcze wyżej. Nie tylko nie odpłacaj gwałtem za gwałt. Zdobądź się na coś więcej: wydrzyj z serca także i nienawiść do wroga. Przekrocz próg dzielący was wzajemnie. Miłujcie waszych nieprzyjaciół. Oszołomieni bezkompromisowością Jezusowych żądań rozglądamy się niepewnie dokoła. Może to nie do nas? Któż to zaproszony został na aż tak wysokie ścieżki? Uczniowie Jezusa. To od swoich uczniów zażąda Jezus: nie oddawajcie złem za zło, choćbyście mieli do tego pełne prawo, choćby karę za winy przewidywał kodeks i wyroki waszych sądów. Zło zwyciężajcie dobrem. W kontakcie z drugim zrezygnujcie z posługiwania się przemocą. Strzeżcie swojego serca, by nie rozpanoszyła się w nim nienawiść. Nawet wroga niech obejmuje wasza miłość. Świadczcie dobro waszym nieprzyjaciołom. Módlcie się za nich. Dość łatwo przełyka się wszystkie te nawoływania, gdy się je słyszy z ambony lub gdy się je czyta siedząc w miękkim fotelu zasobnego i dobrze ogrzanego pokoju. Spytajcie jednak tych, co zostali ograbieni, pobici, niesprawiedliwie skazani. Spytajcie tych, co przeszli więzienia i obozy koncentracyjne, ludzi, co z przesłuchań wyszli kalekami, którym wymordowano rodzinę. Dopiero oni czują straszliwy ciężar Jezusowych żądań. Dopiero oni widzą, jakiej wewnętrznej doskonałości potrzeba albo, jakiej pomocy z góry, by nie płacić złem za zło i by zdobyć się na tę nakazaną nam miłość względem naszego wroga.

Ks. Ireneusz