Są ludzie, którzy myślą, że mogą być ponad prawem a nawet postawić się w miejsce Boga to znaczy samemu decydować, co dobre a co złe. Najczęściej wygląda to tragicznie i dramatyczne, rzadko śmiesznie. Dramat dotyka zazwyczaj nie tylko osoby popełniającej konkretne zło, ale często całe otoczenie a nieraz naród czy narody. Wystarczy wspomnieć pijaństwo członka rodziny (cierpi cała rodzina) czy hazard albo narkotyki a cóż dopiero przy szkodliwych ideologiach, co pokazał dobitnie faszyzm i komunizm. Dzisiejsza liturgia Słowa przywołuje postać króla Dawida, który nie tylko dopuścił się cudzołóstwa z Batszebą, ale nadto zaplanował śmierć jej prawowitego męża Uriasza Chittyty. Dawid mając wszystko wraz z bożym błogosławieństwem zlekceważył samego Boga. Królewski grzech dokonany w ukryciu nagle staje wobec oczu wszystkich poddanych, zostaje ogłoszony wobec Słońca przez posłanego od Boga proroka Natana. Wydawać by się mogło, że to okrutne ze strony Boga, ponieważ obnażył swego wybrańca i pomazańca a jednak tak naprawdę Bóg ocalił przez to króla od próby szantażu. Nie mniej dramatycznie wygląda sytuacja kobiety cudzołożnej z dzisiejszej Ewangelii. Jej grzeszne życie znane jest wszystkim wokoło. Grzech jest straszliwym złudzeniem, prowadzącym człowieka do niewoli i upodlenia. Ile nocy kobieta ta nie przespała, szamocąc się z wyrzutami sumienia. Każdy patrzy na nią z pogardą. Z wyjątkiem Jezusa. IDŹ W POKOJU. Potrzebowała tych słów, budzących tyle nadziei na przyszłość. Straszliwy ciężar spadł jej z serca. Ten koszmar przeszłości ma już za sobą. Nie zawiodła jej kobieca intuicja, która jej podpowiadała, że tylko On potrafi ją zrozumieć, uszanować jej godność i podać pomocną dłoń. Bo taki jest Bóg nawet gdy zgrzeszymy. ks. Ireneusz