W obecnym świecie dużo się mówi, że mamy dziś Kościół starych ludzi, zwłaszcza wdów i panien. Że Kościół umiera, bo młodych w Nim jak na lekarstwo. O młodzieży zarazem mówi się to, co najgorsze, z definicji trzeba ich się bać, bo to potencjalni bandyci, narkomani itd. A prawda jest zupełnie inna. Ludzi młodzi kochają Chrystusa i Kościół. Bardzo często nie wstydzą się wiary, chętnie noszą symbole religijne. Zaangażowani są w Ruch Oazowy, w Ruch czystych serc, w Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży, Dzieci Maryi, Ministrantów i wiele innych ruchów czy stowarzyszeń działających przy parafii czy organizowanych przy duszpasterstwie akademickim. Drzemią w nich ogromna siła, i mnóstwo ciekawych pomysłów i inicjatyw. Dlatego są prawdziwe wiosną Kościoła. Ten młody, żywy Kościół widzimy, co kilka lat, gdy pod przewodnictwem Ojca Świętego zjeżdża się do konkretnego miejsca by przeżywać Światowe Dni Młodych. I są tacy, co zazdroszczą, bo to przecież na żadną gwiazdę muzyki, na żaden mecz nie przyjdą aż takie tłumy. Dlatego sieją jak chwast wizje terroryzmu, paraliżu komunikacyjnego i nie wiadoma, jakich plag egipskich zniechęcając młodzież do przyjazdu a jak już nie ich to przynajmniej pobudzają wyobraźnię rodziców by zbojkotować to piękne Święto Młodego Kościoła. Nie dajmy się! Wspierajmy modlitwą i zaangażowaniem to wielkie dzieło a przede wszystkim dajmy naszej młodzieży możliwość by też w Krakowie z papieżem Franciszkiem była. Bo taka okazja, że w Polsce znów będą  Światowe Dni Młodzieży może się za szybko nie powtórzyć.