Choć w minionym tygodniu pisałem już o młodzieży i Światowych Dniach Młodych z papieżem Franciszkiem chcę jednak, poruszony pięknym świadectwem minionych dni, jeszcze raz sięgnąć do tego tematu. Z przyczyn oczywistych ograniczę się tylko do kilku spostrzeżeń. Pierwsza sprawa to przybycie do nas przedstawicieli z najodleglejszych krańców ziemi, w samym dekanacie mamy ludzi z Ekwadoru, Argentyny, jednego przedstawiciela Hong Kongu i wielu przedstawicieli z różnych krajów Europy. Tym, co rzuca się, jako pierwsze w oczy jest ich niesłychany entuzjazm, uśmiechnięte twarze, są rozbawieni, rozśpiewani, roztańczeni. Na naszych ulicach dają piękne świadectwo radosnego chrześcijaństwa. Dalej są rozmodleni, zasłuchani w Słowo Boże, wpatrzeni w Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie. Nie da się ukryć, że są też zachwyceni naszym krajem, jego pięknem i naszą polską gościnnością. Misyjne Dni w naszych diecezjach, dekanatach, parafiach pokazują, że rzeczywiście warto wyruszyć na centralne obchody do Krakowa. Nasza polska młodzież ma jeszcze szansę, by zapalić swoje serce świadectwem swoich przyjaciół z innych krajów i wyruszyć na spotkanie z papieżem Franciszkiem. I jeszcze jedno. Rozmawiałem w Michałkowicach z biskupem z Włoch, który został na biskupa wyświęcony niespełna 35 dni temu. Pierwszy raz był w naszej ojczyźnie, jako nowo wyświęcony kapłan w 1991 roku na Światowych Dniach Młodzieży w Częstochowie, dziś przybywa tu, jako młody biskup. Na jego przykładzie można powiedzieć – jak zadziwiające są drogi i plany Bożej Opatrzności.