Chrystus przygotowywał swoich uczniów na dzień, kiedy dokona odkupienia ludzkości przez swoją śmierć na krzyżu. W Ewangelii św. Mateusza czytamy: „że musi iść do Jerozolimy i wiele wycierpieć od starszych i arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie”. A mówił zapełnie otwarcie te słowa. Tę smutną a zarazem radosną prawdę przypomniał kilka razy, żeby nie byli zaskoczeni. Piotr upomina Chrystusa. Piotr nie może się z tym pogodzić. To się nie mieści w jego głowie. Próbuje rozmawiać z Jezusem i tłumaczy Mu, żeby nie szedł do Jerozolimy, nie narażał się wrogom na taką śmierć. Po co ma umierać, skoro jest taki młody, potrzebny i tyle dobrego może jeszcze zdziałać. W upomnieniu Piotra zawarta jest jego wielka miłość do Mistrza i chęć narzucania Mu swojego punktu widzenia. Ten błąd będzie się powtarzał przez wszystkie wieki i wszystkie pokolenia chrześcijan. Niektórzy są tak pewni siebie, że wiedzą dokładnie, co zrobiłby Chrystus, gdyby dzisiaj przyszedł na ziemię. Przede wszystkim zmieniłby niektóre Przykazania Boże, jako przestarzałe, nieaktualne, jako zbyt rygorystyczne i nie na dzisiejsze czasy. Jeśli Kościół nie chce stracić sporo wyznawców, powinien iść z duchem czasu, nie być tak sztywny i zasadniczy. Takie zdanie wygłaszają naśladowcy Piotra, sympatycy Ewangelii i Jezusa. Piotr na pewno kochał całym sercem Jezusa i oczekiwał uznania u ust swojego Mistrza. Tymczasem usłyszał ostre słowa reprymendy: Zejdź mi z oczu szatanie! Takie słowa musiały zaskoczyć i zaboleć Piotra jak smagnięcie biczem. Nazwał go szatanem, czyli jest Mu zawadą, przeszkodą na drodze do celu. A przecież, on Piotr, tak kocha Jezusa, jest gotów oddać swoje życie za Niego. Niestety Piotr nie rozumiem jeszcze Jego nauki: „Kto chce być uczniem Moim, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”. Wielu chce być uczniami Jezusa, ale bez krzyża, bez kłopotów i cierpienia.

Ks. Ireneusz