Chrześcijaństwo to nie jest wysiłek, aby teorię wprowadzać w czyn.  Chrześcijaństwo to jest przyzwolenie na to, aby miłość Boga przeniknęła człowieka. Wtedy spontanicznie nasze zachowania, myśli, czyny, emocje będą chrześcijańskie. Z serca człowieka pochodzą postawy człowieka. Oczywistością jest stwierdzenie: „Bóg cię kocha”. Jednak w świecie, w którym wszyscy chcą być kochani a mało, kto chce kochać, trudno mówić o rozwoju chrześcijaństwa. Dlaczego człowiek nie chce pozwolić przeniknąć się Bożej miłości? Bo nie rozumie, czym jest miłość. Kocham” oznacza dziś bardziej pasję, namiętność, dyktaturę i coraz częściej obsesję niż wolne poświęcenie. Zniewolenie, które blokuje prawdziwą miłość, przejawia się w przyzwoleniu, aby kto inny zawładnął sercem. I właśnie wtedy pojawiają się pożądliwości, o których mówi Ewangelia: złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. I to właśnie czyni człowieka nieczystym. Pewno każdy z nas mógł doświadczyć któregoś z powyższych grzechów.  Mógł też doświadczyć doraźnych korzyści. Ale tym bardziej doświadczył goryczy, niesmaku, pogardy dla siebie. Brak chęci powstania, brak rachunku sumienia tylko pogłębia tę gorycz i utrwala beznadziejny stan. Byłoby czymś  nieludzkim  nie skorzystać z lekarstwa – tkwić w chorobie. Z pomocą przychodzi Chrystus-Lekarz dusz. Trzeba tylko pozwolić przeniknąć się lekarstwu. Nie być tylko, oszukującym siebie słuchaczem słów rozgrzeszenia, ale przyjąć tę łaskę. Kto tak uczynił odzyskał szczęście i prawdziwą radość i wie, że życie chrześcijańskie jest fascynującą przygodą. Ludzie mówią, ze są wolni – nie boją się ludzi ani śmierci, a jakże często serca spętane mają pożądliwościami.