Można sobie wyobrazić obrażone miny faryzeuszów i uczonych w Piśmie, gdy Chrystus wygłosił tę przypowieść. Byli przywódcami religijnymi narodu i uważali siebie za chodzący ideał i niepodważalny przykład. Byli też przekonani, że posiadają w kieszeni paszport do zbawienia. A tymczasem Chrystus kwestionuje ich pobożność i zbawienie. Ta przypowieść szokuje do dnia dzisiejszego. TE SAME PYTANIA. Ludzie wierzący z niedowierzaniem pytają: „Jak to właściwie jest? Chodzimy regularnie do kościoła i sakramentów, staramy się żyć jak Pan Bóg przykazał, a Jezus mówi, że celnicy, czyli kombinatorzy, cwaniacy i kolaboranci, a także kobiety lekkich obyczajów wyprzedzą nas do królestwa niebieskiego?”. Niektóre siostry zakonne pytały pełne niepokoju: „czy to zdanie rzeczywiście wypowiedział Jezus, czy jest to prywatny pogląd Mateusza Ewangelisty, który przecież był celnikiem? Poświęciłyśmy Bogu naszą młodość, pracujemy w szpitalach w domach starców, przy dzieciach upośledzonych i ludzie z marginesu mają nas uprzedzić w drodze do zbawienia?”. Pewna młoda narkomanka i alkoholiczka, a potem zwykła prostytutka w Bytomiu powiedziała bezczelnie Siostrom Zakonnym: „Nie cieszcie się siostry, bo wasze poświęcenie i praca nic nie znaczą u Pana Jezusa. On woli takie śmieci jak my”. Wiele trudności religijnych pochodzi stąd, że wyrywamy z Pisma św. jedno zdanie i nie wiemy, dlaczego ono się tam znajduje. PRZYPOWIEŚĆ – OSTRZEŻENIE. Chrystus przebywał w Jerozolimie i były to ostatnie dni Jego pobytu na ziemi. Jeszcze raz próbuje zaapelować do sumienia słuchaczy i przestrzec ich przed dwoma błędami, które prowadzą do zguby: to składanie obietnic Bogu bez dotrzymania słowa. Czyli nie ma chrześcijaństwa bez nawrócenia i pokuty. A drugi błąd, to odkładania nawrócenia na starość. NIE WSZYSCY BIJĄ SIĘ W PIERSI. Przypowieść Chrystusa jest przejrzysta jak szyba; wiadomo, o co w niej chodzi. Ale trzeba sobie powiedzieć prawdę, że nie wszyscy celnicy biją się w piersi i pokutują za swoją przeszłość. Nie wszyscy zionący nienawiścią do religii i Kościoła nawracają się jak św. Paweł i stają się Apostołami Chrystusa. Nie wszystkie Magdaleny porzuciły swój proceder i stały się wiernymi entuzjastkami Jezusa. Nie każdy łotr i bandyta umierał skruszony jak ten na krzyżu. Niektórzy odeszli nagle, zabici, w wypadkach samochodowych bez żalu i skruchy.

Ks. Ireneusz