Kłopotliwe pytania! Ileż takich swoim rodzicom i nauczycielom zadają dzieci i młodzież. Saduceusze – zadają jedno z takich pytań Chrystusowi: pewna kobieta, poślubiła po kolei siedmiu mężów, by doczekać się potomstwa i w końcu sama umarła. Którego z nich żoną będzie przy zmartwychwstaniu? Chrystus udzielił im odpowiedzi, ale najpierw wyjaśnił: jesteście w wielkim błędzie. Nikt nie lubi się przyznawać ani do winy, ani do błędu. Bywają osobnicy tak zapatrzeni w siebie, iż potrafią bez zająknięcia powiedzieć: „Cóż ja mogę za to, że się nigdy nie mylę”. On wszystko wie, na wszystkim się zna, nigdy się nie myli i nie przegrywa. Aż dziw bierze, jakie hałdy ulizanych sloganów i pseudoargumentów mieszczą się w głowie samozwańczego autorytetu. Rozmowa z takimi ludźmi jest bardzo trudna. Taki typ ludzi reprezentowali saduceusze. Dlatego Chrystus wykazuje dwa podstawowe błędy w ich rozumowaniu: „Nie rozumiecie Pisma ani mocy Bożej”. PO ZMARTWYCHWSTANIU BĘDZIEMY JAK ANIOŁOWIE. Chrystus tłumaczy saduceuszom: dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Tam, po drugiej stronie, już nie ma małżeństwa, gdyż zbawieni „są równi aniołom i są dziećmi Bożymi”. A pytania ciągle powracają: „Co będzie z tymi, którzy poginęli w morzach, spłonęli w krematoriach, utracili nogi na wojnie lub byli kalekami od urodzenia? Niektórzy dźwigają krzyż nieudanego małżeństwa i nie chcą być pogrzebani obok siebie w obawie, że te same żale będą zmuszeni znosić przez całą wieczność”. Odpowiedź Chrystusa jest krótka: „Będą jak aniołowie”, czyli żadnego podziału na młodych i starych, zdrowych i chorych, ubogich i bogatych, żadnej nienawiści i żadnych braków. Gdyby życie człowieka kończyło się na cmentarzu i nie było zmartwychwstania, religia i wiara w Boga nie miałyby żadnego sensu. Zdrowy rozsądek buntuje się przeciw tezie, iż taki sam los czeka dobrych i złych, uczciwych i krzywdzicieli, ofiary i katów, bohaterów i zdrajców.    Chrystus, Syn Boży, znający całą prawdę o człowieku, mówi: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych”.